Prezes Sadowski: Rozwój Zagłębia przede wszystkim! 11 mar

Prezes Sadowski: Rozwój Zagłębia przede wszystkim!

Po zamknięciu okna transferowego zapytaliśmy prezesa Roberta Sadowskiego o to, co nurtuje wszystkich kibiców Zagłębia. Jakie inwestycje szykują się w najbliższych miesiącach? Co z pieniędzmi z transferów? Kto był bliski transferu do Lubina i dlaczego do przenosin nie doszło? Jak wygląda sytuacja poszczególnych zawodników? To i wiele więcej w długiej i pełnej szczegółów rozmowie ze sternikiem Zagłębia.

11 mar 2018 10:06

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin

Udostępnij

Klub

Za nami okno transferowe. Czy prezes Zagłębia Lubin jest zadowolony z efektów wykonanej pracy i czy wszystkie cele zostały zrealizowane?

Robert Sadowski: - Zrealizowaliśmy cel priorytetowy, którym była dla nas sprzedaż Jarosława Jacha. Przygotowywaliśmy się do tego transferu od dłuższego czasu, dzięki czemu, wynegocjowaliśmy bardzo dobrą, rekordową w historii Zagłębia kwotę. Jedną z pozycji przychodów klubu są przychody z transferów wychodzących. Ta pozycja stale rośnie i już w 2016 roku stanowiła znaczną pozycję w budżecie. W 2017 roku nie było znaczącego transferu, ale początek 2018 roku jest dla nas jak na razie rekordowy. Dzięki temu zabezpieczyliśmy wykonanie najtrudniejszych pozycji budżetu na lata 2018-2019 i teraz możemy rozpocząć proces realizacji inwestycji planu wieloletniego.

Z większą energią możemy zatem poświęcić się realizacji celów naszego Klubu, którymi są przede wszystkim wyniki 1 zespołu oraz szkolenie młodzieży. Chcemy zagwarantować poszczególnym zespołom jak najlepsze warunki do pracy i rozwoju, a kibicom jak największy komfort: zakupu biletu, wejścia na stadion, meczowego cateringu, korzystania z social mediów klubu czy oferty merchandisingowej. Infrastruktura należąca do Zagłębia jest w skali Polski naprawdę dobra, ale i my chcielibyśmy w tym zakresie poprawić kilka elementów.

Prezes dostrzega same pozytywy w ostatnich wydarzeniach?

Zdecydowanie negatywnym momentem dla procesu budowania I zespołu było odejście Jakuba Świerczoka. Nasz zespół musi się teraz przestawiać z gry „pod Świerczoka” na grę „pod innych zawodników”.

Zdecydowaliśmy się na transfer do naszego zespołu najlepszego napastnika ligi słowackiej Jakuba Maresa, którego już wcześniej nam polecano i którego wielokrotnie, na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów, oglądali nasi skauci. Zresztą ligę słowacką monitorujemy bardzo uważnie i mamy sporą wiedzę na temat zawodników z tamtych rozgrywek.

Wracając do odejścia Świerczoka, mam duży niedosyt, bo odszedł za stosunkowo niską kwotę odstępnego, ale w momencie jej wpisywania w kontrakt zawodnika była to wartość przewyższająca rekord transferowy klubu. Odejście Kuby do bułgarskiego klubu było zatem do momentu sprzedaży Jarka do Crystal Palace najwyższym transferem wychodzącym w historii.


To dlaczego Jakub Mares trafił do Zagłębia dopiero teraz?

Przede wszystkim mieliśmy przekonanie co do jego potencjału, natomiast Jakub to doświadczony zawodnik, z ugruntowaną pozycją na tamtym rynku. Po sezonie 2016/2017 Mares jako wolny zawodnika trafił do Slovana Bratysława, najlepszego klubu Słowacji, a my zdecydowaliśmy się na pozyskanie Jakuba Świerczoka.

Działamy długofalowo i wychodzimy z założenia, że przed sprowadzeniem zawodnika należy również wziąć pod uwagę jego potencjalny kolejny transfer oraz jakie ewentualne korzyści przyniesie on w przyszłości klubowi. Z biznesowego punktu widzenia jest większe prawdopodobieństwo, że można zarobić na młodszym zawodniku. Podkreślę jednak raz jeszcze, wówczas poziomem sportowym Jakub Mares zdecydowanie się bronił. A napastnika obserwowaliśmy od 2016 roku.

Zimą Slovan pozyskał innego napastnika, co spowodowało możliwość, by wykupić Jakuba na korzystnych dla Zagłębia warunkach.

Jakub spełnia oczekiwania?

To zawodnik ukształtowany i doświadczony, który wie, czego chce. Sportowo się broni, a mecz z Legią czy Górnikiem pokazały, że ma instynkt strzelecki. Teraz on uczy się polskiej ligi, a zespół uczy się jak wykorzystywać jego atuty. Na pewno zaostrzył rywalizację na pozycji napastnika i na początku rundy wiosennej wygrał rywalizację o miejsce w 1 składzie.

Piotr Leciejewski, Łukasz Moneta i Rafał Pietrzak to kolejni piłkarze, którzy wzmocnili Zagłębie. Jak na ten moment oceniamy ich postawę?

Zgodnie z naszymi oczekiwaniami podnieśli poziom rywalizacji na swoich pozycjach. Talent Dominika Hładuna eksplodował przecież podczas obozu w Turcji, w którym brało udział aż 4 bramkarzy.  Obecność w kadrze tak doświadczonego bramkarza jak Piotr miała wpływ na poziom rywalizacji podczas obozu. Życzę Dominikowi, by w kolejnych meczach prezentował się tak dobrze, jak do tej pory.

Niemniej jednak, wcale nie jest powiedziane, że niebawem Leciejewski znów nie stanie między słupkami, bo przecież zaczął rundę w podstawowym składzie. Niech o tym kto z trójki: Piotr, Konrad czy Dominik - stanie w bramce Zagłębia w kolejnych meczach, decyduje tylko forma sportowa.

Dobrze prezentuje się Sasa Balić, bo ma rywala w postaci Rafała Pietrzaka, który coraz mocniej naciska na Sasę. Łukasz Moneta, podobnie jak Rafał rozegrali już swoje pierwsze minuty w barwach naszego klubu. Wychodzimy z założenia, że kluczowa dla postępu zespołu jest rywalizacja, każdy zawodnik ma czuć oddech na plecach, co ma optymalizować jego zaangażowanie w trening i w mecz.

A dlaczego inne transfery się nie powiodły?

Jeszcze latem 2017 był temat pozyskania Piotra Parzyszka, któremu kończył się kontrakt. Wówczas Piotr wybrał jednak ostatecznie ofertę klubu z holenderskiej ekstraklasy. Zwolle regularnie walczy o grę w europejskich pucharach i nie musiał zmieniać kraju zamieszkania, więc został w Holandii. W przerwie zimowej temat wrócił i rozpoczęliśmy negocjacje. Zbliżaliśmy się w swoich stanowiskach, ale na niestety dla nas pod koniec lutego Piotr strzelił gola i zagrał dobry mecz w lidze, co miało decydujący wpływ na decyzję klubu holenderskiego o zatrzymaniu zawodnika co najmniej do końca sezonu.

Pod koniec okna głośno było o zainteresowaniu Aleksandyrem Kolevem.

Jeśli chodzi o tego napastnika, to już latem 2017 roku braliśmy pod uwagę pozyskanie go ze Stali Mielec. Mieliśmy pewne wątpliwości, czy dwóch zawodników na tej samej pozycji z 1. ligi to będzie dobry ruch i ostatecznie zdecydowaliśmy się tylko na transfer Jakuba Świerczoka. Bułgarski napastnik został wykupiony przez Sandecję Nowy Sącz i w ostatnich miesiącach udowodnił, że sprawdza się również na boiskach ekstraklasowych, co utwierdziło nasze przekonanie o trafności wcześniejszych obserwacji. Podjęliśmy rozmowy, złożyliśmy ofertę kupna zawodnika, ale działacze z Nowego Sącza nie chcieli zostać bez napastnika tuż przed końcem okna transferowego. Pojawiła się opcja transferu połączona z jednoczesnym wypożyczeniem do końca sezonu dwóch naszych zawodników, ale to wymagało zgody samych zawodników. Jak wiemy, ostatecznie nie udało się osiągnąć porozumienia.

Zagłębie chciało również pozyskać skrzydłowego?

W przypadku Erika Daniela z Ruzomberoka na przeszkodzie stanęły różnice stron co do wysokości kwoty transferu. Szkoda, bo bardzo długo go oglądaliśmy i zależało nam na pozyskaniu tego skrzydłowego.

Nie chcę zdradzać nazwiska ostatniego zawodnika, bo gra w polskiej lidze i być może latem wrócimy do rozmów o transferze.

Okno transferowe stworzyło „sagę o transferze Jarka Kubickiego”. Nie ma szans na porozumienie z zawodnikiem?

Jarek jest naszym wychowankiem, który od kilku sezonów gra regularnie, dlatego bardzo go szanujemy. Jeszcze w kwietniu 2017 roku złożyłem mu ofertę przedłużenia kontraktu, by w komfortowych warunkach i bez stresu wyjechał na Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Wówczas zawodnik i jego agent poprosili o trochę czasu, gdyż zapewne liczyli, że Jarek poprzez udział w tym turnieju się wypromuje i podniesie swoją wartość.

Niestety nasz zawodnik nie zagrał w finałach ani minuty, nie miał okazji pokazać się szerszemu gronu kibiców i agentów. Po samych mistrzostwach nie naciskaliśmy na zawodnika, bo widzieliśmy, że przeżywa tę sytuację. Poczekaliśmy do końca letniego okna transferowego i ponowiliśmy ofertę w sierpniu.

Agent i zawodnik podjęli rozmowy, natomiast ich odpowiedź nie była dla Zagłębia do zaakceptowania. W grudniu kolejny i ostatni raz przesłaliśmy naszą ofertę i umówiliśmy się, że przed wylotem na zimowe zgrupowanie, Jarek na nią odpowie.

Jaka więc była odpowiedź wychowanka?

Nie traciliśmy cierpliwości, natomiast musimy dbać o przyszłość Zagłębia, więc podjęliśmy działania, by zabezpieczyć się na ewentualne odejście Jarosława Kubickiego. Zawodnik w połowie stycznia poinformował nas, że nie jest zainteresowany przedłużeniem umowy na zaproponowanych warunkach. Szanujemy Jarka za grę w Zagłębiu więc nie było mowy, że zawodnik nie poleci na zgrupowanie, czy zostanie przesunięty do rezerw.

Natomiast jeszcze raz podkreślę, że musimy być przygotowani na niemal pewne w tej sytuacji odejście Kubickiego, co spowodowało pozyskanie Mateusza Matrasa. Zawodnika o większym doświadczeniu niż nasz wychowanek i nieco innych parametrach – silniejszego i wyższego.

Dziś jednak Jarek Kubicki to nadal zawodnik I drużyny, który na równych zasadach rywalizuje o miejsce w składzie. Ta sytuacja nie zmieni się do końca sezonu. Na potwierdzenie mogę tylko przytoczyć fakty. Jarek grał w sparingach, wystąpił też w meczu z Legią, Arką czy ostatnio z Górnikiem.

Może zaproponowane warunki były zbyt niskie?

Nie będę operował kwotami ani procentami. Mogę jednak zapewnić, że Jarek mógł liczyć na znaczną podwyżkę na każdym polu. Kontrakty w Zagłębiu skonstruowane są tak, że piłkarze mają zagwarantowaną podstawę i dodatkowe premie za punkt, które w przypadku awansu do grupy mistrzowskiej jeszcze rosną. Do całości dochodzą ewentualne premie za sam podpis pod przedłużeniem umowy.

Powiem tylko, że doceniamy postawę Jarka i jego niezawodność na boisku a zaproponowany kontrakt, w samej podstawie, byłby rekordowym w przypadku wychowanka Zagłębia Lubin. Trudno nam więc zarzucić, że potraktowaliśmy Jarosława Kubickiego w nieodpowiedni sposób, bo mógł liczyć na znaczną podwyżkę wszystkich części składowych kontraktu.

Żaden klub nie wyraził zainteresowania Kubickim zimą? Przecież zawodnika łatwiej pozyskać, kiedy kończy mu się kontrakt.

Pojawiło się zainteresowanie, a idąc Jarkowi na rękę, chcieliśmy za niego otrzymać co najmniej należny nam ekwiwalent za wyszkolenie plus procenty od kolejnego transferu. Wówczas potencjalny nabywca zrezygnował. Po wygaśnięciu umowy z naszym klubem ten ekwiwalent się nie zmniejszy i przyszły pracodawca Jarosława Kubickiego i tak będzie musiał zapłacić Zagłębiu. To suma, która się nam należy za wszystkie lata, w których zawodnik podnosił swoje umiejętności za co przecież płacił nasz klub.

Koniec okna transferowego oznacza, że nikt do Zagłębia już nie trafi?

Jest kilku wolnych zawodników, których potencjał sportowy pozwalałby na regularną grę w Zagłębiu. Niektórzy już wcześniej grali w ekstraklasie i można by nimi wzmocnić drużynę.

Natomiast dwóch zawodników, którzy byli bez kontraktów i których sytuację bacznie śledziliśmy, już znalazło pracodawców. Jeden zagra w Szwecji, drugi podpisał kontrakt w Rosji. Jeśli chodzi o pozyskiwanie zawodników, to niemal na pewno nikt nie trafi już do Zagłębia. Istnieje natomiast możliwość, że jeden z zawodników jeszcze odejdzie do klubów z lig, w których okno jest jeszcze otwarte.

Jak zostaną spożytkowane pieniądze z transferów Jarka Jacha i Kuby Świerczoka?

Kibice raczej nie analizują spraw związanych z budżetem klubu, chcą szybkich i skutecznych działań na rynku transferowym i inwestycji, które poprawią np. komfort przebywania na stadionie w dniu meczowym. To normalne, ale ja zarządzając klubem muszę dopilnować, by zamknąć rok na odpowiednim poziomie finansowym. Wspomniane dwa transfery zabezpieczyły nas polu bieżącego funkcjonowania. Uzyskane przychody pozwolą nam zrealizować wszystkie zaplanowane na lata 2018-2019 wydatki. Mówię w tym przypadku również o transferach do Klubu. Nie zaniedbamy również rozwoju infrastruktury, już teraz dysponujemy dobrą bazą i zapleczem, co nie oznacza, że nie chcemy się rozwijać.

Jakie więc są plany?

Z naszej bazy korzysta również cała akademia. Otworzyliśmy stołówkę, internat, wreszcie część hotelową, siłownię czy nowe szatnie.

W kontekście akademii chcemy rozwinąć aspekt szkoleniowy. Powstanie dział analiz meczowych, rozszerzymy istniejący już dział skautingu. Planujemy zakup sprzętów do odnowy biologicznej. Pojawią się kolejni trenerzy, a kilku z tych, których już mamy mają być tylko i wyłącznie do dyspozycji klubu, co wiąże się z większymi nakładami finansowymi. Tego w Zagłębiu brakowało od wielu lat. Chcemy, by nasze szkolenie przynosiło do I drużyny kolejnych wychowanków. W realizacji tego procesu pomoże również utrzymanie 2 zespołu na poziomie 3. ligi.

Akademia KGHM Zagłębie to dziś modelowy przykład dla innych w Polsce.

I nadal chcemy rozwijać nasz projekt również na arenie międzynarodowej. Coraz częściej wyjeżdżamy na staże zagraniczne, np. do Anglii, Holandii czy Portugalii.  Bierzemy udział w turniejach czy rozgrywamy sparingi z zespołami o coraz wyższej marce. Sami organizujemy turniej międzynarodowy, bo chcemy poznawać inne style gry i inne modele pracy z młodzieżą.

Mecze z zagranicznymi zespołami to nie tylko atrakcja dla samych zawodników, ale i możliwość rozwoju dla trenerów. Te mecze przyrównałbym do udziału pierwszych drużyn w europejskich pucharach.

Jakiś czas temu dyrektor Paluszek zapowiadał powstanie ośrodka szkolącego bramkarzy.

W Lubinie przez długi czas kilkunastoma grupami zajmował się zaledwie jeden trener bramkarzy, któremu z czasem pomagał trener bramkarzy I zespołu! Ciężko było to wszystko zorganizować jednemu szkoleniowcowi, a co dopiero zagwarantować odpowiednio wysoki poziom dla wszystkich.

3 czy 4 trenerów bramkarzy na pewno poprawi jakość szkolenia, bo poświęci więcej czasu tym uzdolnionym chłopcom. Pamiętajmy też, że by wyszkolić bramkarza nie jest tylko potrzebny sam zawodnik i trener, ale bardzo przydatne są specjalne sprzęty czy urządzenia, w które chcemy zainwestować. Bez rozwoju infrastruktury i podążania za nowymi trendami, nie będziemy podnosić jakości szkolenia.

Sporo tych inwestycji.

To nie wszystko, bo nie zapominamy o regeneracji. Dwa kolejne ważne projekty infrastrukturalne to krioterapia i urządzenie do oddziaływania na organizm zawodnika poprzez falę uderzeniową.

Na zachodzie takie urządzenia to standard, w Polsce same plany ich zakupu robią wielkie wrażenie. Być może w przyszłości nie będzie takiej możliwości, więc warto teraz zainwestować w przyszłość. Postaramy się zagwarantować naszym trenerom i piłkarzom odpowiednie narzędzia, by mogli rywalizować z najlepszymi.

Najważniejsze i tak są same umiejętności piłkarzy.

Ale na końcowy sukces składają się również detale. Począwszy od pomysłu trenera, skończywszy na zawodniku, który będzie przygotowany do realizacji wszystkich zadań. Co z tego, że szkoleniowiec będzie miał świetną wizję pracy, jak nie będzie miał narzędzi, by wcielić ją w życie? Dlatego nie zapominamy o boiskach, sprzęcie piłkarskim, odnowie biologicznej, a nawet transporcie drużyn. Często te detale schodzą na dalszy plan, kluby funkcjonują w różny sposób, nierzadko doraźnie. U nas pojawiły się nowe możliwości, z których zamierzamy w przemyślany sposób skorzystać.

Dla Kibica najważniejszy jest jednak dzień meczowy.

Tu też chcemy działać. Zleciliśmy już jednemu z biur projektowych przygotowanie projektu budowlanego poprawienia stadionowej infrastruktury, tak by na naszym obiekcie powstały punkty cateringowe z prawdziwego zdarzenia. Nas również nie satysfakcjonują namioty i palące się grille.

Za kilka tygodni zostanie nam przedstawiona koncepcja zmian, których najważniejszym elementem będą murowane punkty cateringowe i podniesienie jakości obsługi. Jeśli propozycja zostanie przez nas zaakceptowana, to wystąpimy o pozwolenia na budowę. Wszystkie prace chcemy zakończyć jeszcze w tym roku.

Wizytówką Klubu jest też jego sklep.

I przeznaczymy znaczną kwotę na remont naszego sklepu w galerii, który istnieje już niemal 10 lat. Sklep zmienił co prawda swoją lokalizację, ale nie zmienił wystroju. Mogę zagwarantować, że w budżecie została zabezpieczona suma na modernizację sklepu. W ostatnim czasie powstała nowa strona www klubu, strona sklepu on-line. Następne w kolejce są strona www akademii i strona biletów on-line.

Przy wjeździe na Stadion Zagłębia ciągle straszy stary obiekt „górniczy”.

Sztab szkoleniowy zwrócił się dotychczas z jednym wnioskiem – by wybudować boisko treningowe z podgrzewaną murawą. Niemal co roku w okresie zimowym mamy problemy z regularnym trenowaniem na miękkich trawiastych boiskach. Oczywiście korzystamy z boisk ze sztuczną nawierzchnią, ale one też czasem zamarzają. W zimowym okresie przygotowawczym kilku zawodników odnosi mniej lub bardziej poważną kontuzję, która często wyklucza ich z wielu tygodni czy wręcz miesięcy treningu i gry.

To jakie są plany?

Pracujemy nad tym. Uzyskaliśmy już zgodę od Wojewody Dolnośląskiego na 25-letnią dzierżawę działki stadionu górniczego i terenu przyległego. Dzięki czemu w tym roku wystąpimy do Ministerstwa Sportu o udział w planie wieloletnim, by na tym terenie powstał obiekt spełniający wymogi II ligi oraz boisko treningowe z podgrzewaną murawą. W założeniu nowy stadion górniczy będzie służył na rozgrywanie meczów 2 zespołu, sparingów 1 zespołu oraz meczów drużyn młodzieżowych.

W czasie ostatnich mrozów radziliśmy sobie przykrywając boiska specjalną włókniną, ale nierzadko, sztab musiał przeprowadzać treningi na głównej płycie, a to odbija się później na jej jakości. W ostatnią środę wykonaliśmy prace regeneracyjne i dzięki poprawie pogody do meczu z Jagiellonią Białystok nikt nie będzie trenował na płycie głównej. Jesteśmy optymistycznie nastawieni co do spodziewanego efektu tych prac. Gdyby jednak zaszła potrzeba wymiana murawy po sezonie, będziemy na to przygotowani. Natomiast nie chcemy generować dodatkowych kosztów, jeśli uda się przygotować boisko do kolejnego sezonu, to w inny sposób spożytkujemy zaoszczędzone środki.

A same trybuny Stadionu Zagłębia mogą liczyć na lekki lifting?

Nasz obiekt ma już 10 lat i to normalne, że pewne elementy się zużywają czy niszczą. Staramy się dokonywać napraw i poprawek na bieżąco. W skali roku utrzymanie stadionu, by spełniał standardy, to wydatek nawet kilkuset tysięcy złotych. Zagłębie jest właścicielem obiektu, więc finansuje wszelkie prace na swoim stadionie z własnych środków.

Nie znajdziemy środków na zainstalowanie nowych siedzisk czy zrobienie ażurowej elewacji zewnętrznej stadionu. Z całą pewnością byłyby to ruchy zauważalne przez kibiców, ale nie przyniosłyby rozwoju klubowi. Będziemy musieli odłożyć te inwestycje na czas późniejszy.

W celu zwiększenia przychodów z dnia meczowego analizujemy i wyceniamy natomiast wybudowanie dodatkowej sali dla gości VIP. Mamy dużo zapytań o pakiety biletowe VIP, natomiast na ten moment musimy często odmawiać interesantom.

Wcześniej mówiliśmy o długofalowości pracy w Zagłębiu Lubin. Czy dotyczy ona również pozyskiwania zawodników z zewnątrz?

Chcemy w okresie marca i kwietnia zakończyć okres skautingowy przed nowym sezonem. Mamy wyselekcjonowanych kilkunastu zawodników, aktualnie zawężamy ten krąg poprzez szczegółową obserwację. To zawodnicy zarówno z Polski jak i obcokrajowcy. Niektórzy grają w ekstraklasie, inni w niższych ligach. Przekrój jest spory, skupiamy się też na zagranicznych ligach: 2. Bundeslidze, czeskiej, słowackiej, rumuńskiej, węgierskiej i innych krajach bałkańskich.

Naszym celem będą głównie piłkarze, którzy regularnie grają w swoich obecnych klubach. Oczywiście nie zapominamy o naszych wychowankach, z każdym rokiem powinno być ich coraz więcej w kadrze 1 zespołu. Tu nasza filozofia się nie zmienia.

Kilku zawodnikom Zagłębia, wyłączając już Jarka Kubickiego, kończą się kontrakty.

Nie będziemy przedłużali umów, dopóki nie zrealizujemy celu minimum na ten sezon i nie zapewnimy sobie gry w grupie mistrzowskiej. Pewne wnioski już mamy, utwierdzamy się w nich i niebawem swoje propozycje będziemy przedstawiali na posiedzeniach Rady Nadzorczej, która zatwierdza wnioski zarządu m. in w zakresie przedłużenia kontraktów. Jeśli członkowie Rady zaakceptują moje wnioski, to dojdzie do przedłużenia umów. Jesteśmy w kluczowym momencie sezonu, skupiamy się na realizacji najważniejszego celu, a na ten moment 10 klubów ma realne szanse, by zagrać w 8-zespołowej grupie mistrzowskiej.

Jeśli chodzi o deklarację prezesa sprzed sezonu, tutaj nic się nie zmienia? Obecny sezon to okres przebudowy Zagłębia, w perspektywie 2 lat będziemy walczyli o najwyższe cele?

Świetnie rozpoczęliśmy sezon, apetyty zostały rozbudzone. Ale zmiany, które zaszły w zespole sprawiły, że w pewnym momencie drużyna nie grała na miarę oczekiwań i nie punktowała tak jak byśmy sobie tego wszyscy życzyli. Kontuzji doznał Filip Starzyński i musiał się poddać operacji, z gry wypadł również kolejny ważny zawodnik Daniel Dziwniel. Po przejęciu zespołu przez Mariusza Lewandowskiego zaczęliśmy bardzo dobrze punktować, co w dużym stopniu miało wpływ na zajęcie 5. miejsca po jesiennych kolejkach tego sezonu.

Start wiosenny rozczarował nas wszystkich, punktowo nie wygląda to najlepiej. Jednak nadal nie zamyka nam to drogi do walki o wyższe cele niż 8 miejsce w tabeli. Kluczowe są najbliższe tygodnie. Do końca sezonu jest nadal 30 punktów do zdobycia. Owszem po zasadniczej części dorobek się już nie dzieli, ale to wciąż bardzo dużo punktów do zdobycia.

Chcemy, by już w przyszłym sezonie Zagłębie bardzo mocno włączyło się do walki o medale, ale trwają obecne rozgrywki i nie zamierzamy odpuszczać. Osobiście czuję nadal niedosyt po porażce w dwumeczu rozgrywek Pucharu Polski z Koroną Kielce.

Wszystkie działania Klubu odbierane są przez pryzmat transferów.

Ale przede mną, jako prezesem zarządu stawiane są cele wynikowe i nie mówię tu o samym aspekcie sportowym wyników 1 zespołu. Pamiętam jak dziś posiedzenie Rady Nadzorczej, na którym był zatwierdzany plan budżetu na lata 2018-2022, wniosek był wówczas jeden – bardzo ambitny budżet, szczególnie na 2018 rok. Paradoksalnie został on wykonany jeszcze w styczniu tego roku.

Wszyscy chcemy mieć bardzo silny zespół, ale nie jestem zwolennikiem wydawania dużych kwot na transfery. Może i stać nas w tym roku na transfer za 500 tysięcy euro, ale to nie zagwarantuje nam sukcesu. Wydanie większej sumy na zawodnika, nie daje 2 miejsc wyżej w tabeli na koniec sezonu. Nie ma takiego wzoru matematycznego.

Wisienką na torcie okazuje się być pozyskanie Macieja Dąbrowskiego na zasadzie wolnego transferu…

Bardzo się cieszymy z pozyskania Maćka, bo odchodził z Zagłębia jako wiodący zawodnik ligi i w Legii potwierdził swoją wartość. Po rozwiązaniu przez Macieja jego kontraktu z Legią, zadzwoniłem do niego i bardzo szybko osiągnęliśmy porozumienie. Sam zawodnik był przekonany, by wrócić, co dobrze wróży jego drugiej przygodzie z Zagłębiem Lubin. Maciej kojarzy się z ostatnimi sukcesami Zagłębia, był wówczas ważnym elementem na boisku i w szatni.

A jak układa się współpraca zarządu z trenerem Mariuszem Lewandowskim?

Trener Lewandowski dokonał niewielkiej korekty sztabu. Pewną nowością jest obecność w sztabie dwóch dedykowanych analityków. Doszło więc do pewnych korekt, ale ciągłość pracy została zachowana. Mariusz Lewandowski ma inne spojrzenie na zespół i proces pracy niż Piotr Stokowiec, ale nie widzę w tym nic nienaturalnego.

Zawodnicy uczą się jeszcze zasad współpracy pomiędzy poszczególnymi formacjami i wierzę, że niebawem wykonywana praca przyniesie efekt. Odbieram te działania jako ewolucję zespołu, która nie może następować w formie rewolucji. Dlatego też nasz trener zdecydował się kontynuować pewne rozwiązania funkcjonowania poprzedniego sztabu.

Nie zapominajmy, że do formy dochodzi ważny element całej układanki, a więc Filip Starzyński. Wierzę, że Filip znów spełni pokładane w nim nadzieje.

Jednocześnie proszę o wsparcie dla trenera i naszej drużyny, potrzebne jest nam Wasze wsparcie z trybun i podczas spotkań prywatnych. Tylko Zagłębie!