Zagłębie Lubin | Official site | Polish Champion 1991, 2007

Aktualności

Bartłomiej Pawłowski: Teraz liczy się tylko Zagłębie

12.09.2017 15:17 | Kategoria: Pierwsza drużyna

W ostatnim meczu Bartłomiej Pawłowski zdobył premierowego gola w barwach KGHM Zagłębia Lubin. Skrzydłowy, rozgrywający, a ostatnio napastnik, opowiada o swojej formie, walce o miejsce w składzie i najbliższych rywalach.

Po pierwszej połowie meczu z Wisłą Płock wszyscy byliśmy przekonani, że będą same okazje do świętowania. Podwójnie miał natomiast świętować Bartłomiej Pawłowski… Ale pierwsze Twoje trafienie w barwach Zagłębia mogło smakować lepiej.
Bartłomiej Pawłowski: - Zgadza się, niestety nie udało się nam „dowieźć” prowadzenia do końca meczu. Na przerwę schodziliśmy z dwubramkowym prowadzeniem. Mecz z Wisłą to już przeszłość, a nam pozostaje myśleć o piątkowym meczu z Arką.

Po raz drugi w sezonie rozpocząłeś mecz od pierwszej minuty. To oznacza, że jesteś już w optymalnej dyspozycji?
- To trener najlepiej wie, czy jestem gotowy do gry od pierwszej minuty. Ja jestem zaangażowany na sto procent, ale ocena mojej formy należy już do trenera.

Zagłębie to drużyna ligowej czołówki. Skoro trener zdecydował się na korekty w składzie i dał Ci zagrać od początku, to oznacza, że dobrze ocenia Twoją dyspozycję. Przekonałeś go jako zmiennik i dobrą postawą na treningach?
- Można pokusić się o takie wnioski. Miło mi, że szkoleniowiec docenia moją codzienną pracę. Moim celem nie jest tylko sama gra w podstawowym składzie, ale chcę zauważalnie pomagać zespołowi notować dobre wyniki.

Sytuacja w której zdobyłeś gola w meczu z Wisłą Płock – byłeś zaskoczony „otwierającym” podaniem Dominika Furmana?
- Sam rodzaj pressingu był przez nas trenowany. Takie gole padają na treningach, ale najczęściej po odbiorze. W tej sytuacji Dominik Furman zagrał w ciemno do tyłu i popełnił błąd. Byliśmy wysoko ustawieni i to przyniosło dobry efekt.

Piłka trafiła do Ciebie i od razu wiedziałeś, jak pokonasz Seweryna Kiełpina?
- Przede wszystkim chciałem szybko odwrócić się w kierunku bramki i golkiper rywali trochę mnie zaskoczył, bo bardzo szybko do mnie dobiegł. Intuicyjnie podjąłem się dryblingu, minąłem bramkarza i strzeliłem do pustej bramki.

Emocje po tym spotkaniu już opadły?
- Zostawiliśmy ten mecz za sobą. Po spotkaniu usiedliśmy w szatni, wspólnie zastanowiliśmy się nad jego przebiegiem. Na kolejny trening w tygodniu wyszliśmy już z myślą, by jak najlepiej przygotować się do meczu z Arką Gdynia.

Do Zagłębia przychodziłeś jako skrzydłowy, ewentualnie alternatywa dla Filipa Starzyńskiego. Dziś jesteś „podwieszonym” napastnikiem.
- Kiedy przychodziłem do Zagłębia trener poinformował mnie, że przewiduje dla mnie rolę skrzydłowego, ewentualnie będę grał na „dziesiątce”. Dzisiaj jestem „fałszywym” napastnikiem i nie jest to dla mnie zupełna nowość, bo grałem na tej pozycji, szczególnie w kadrach młodzieżowych. Nie mam więc zaległości taktycznych.

Cierpliwość, ciężka praca, dobra postawa na treningach pozwoliły wywalczyć miejsce w składzie?
- Zapewniam, że nie obrażałem się na wybory trenera, kiedy szkoleniowiec ustalał skład na wcześniejsze spotkania. Wiedziałem, że muszę dalej pracować. Wcześniej długo nie grałem, bo byłem po ciężkiej kontuzji. Wreszcie, trener też musiał nabrać przekonania, że jestem w stu procentach gotowy do gry. Mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać dyspozycję. Zobaczymy, jak oceni mnie trener.

Arka Gdynia to dość niewygodny i nieprzewidywalny rywal.
- Każdy rywal jest niewygodny i każdego trzeba szanować. Mecze rozpoczynają się bezbramkowym remisem i ten, kto zdobędzie minimum jednego gola więcej, wygra spotkanie. Jedziemy na teren zespołu, który w ostatnim czasie zdobywa punkty, wcześniej wywalczył Puchar Polski i Superpuchar. My znamy swoją wartość i do Gdyni jedziemy po wygraną.

Jako dla byłego zawodnika Lechii ten mecz ma dla Ciebie szczególne znaczenie?
- Skupiam się na teraźniejszości i dziś liczy się dla mnie wyłącznie gra w Zagłębiu Lubin.



Źródło: Zagłębie Lubin SA
Foto: Tomasz Folta