Mecz prawdy z liderem 30 mar

Mecz prawdy z liderem

Za nieco ponad 72 godziny Zagłębie zagra być może najważniejszy mecz w tym sezonie. W dużej mierze od niego zależeć będzie, z kim Miedziowi będą grać w kwietniu i maju. Krótka piłka - ten mecz po prostu TRZEBA wygrać.

30 mar 2018 08:30

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin

Udostępnij

Ekstraklasa

39 punktów. Taki dorobek w ubiegłym sezonie dał kilku drużynom awans do „górnej ósemki”. Tym razem jednak to nie wystarczy. Aby myśleć o grze o najwyższe cele, trzeba będzie punktować lepiej.

Zagłębie w dwóch ostatnich meczach potrzebuje 4 punktów, by być pewnym awansu. A to oznacza, że trzeba wygrać przynajmniej jedno spotkanie.

Lider w Lubinie

Pierwsze zadanie już w Poniedziałek Wielkanocny. Podopieczni trenera Mariusza Lewandowskiego podejmą u siebie wymagającego rywala. Do Lubina przyjedzie aktualny lider Lotto Ekstraklasy i jedna z rewelacji rozgrywek – Jagiellonia Białystok.

Drużyna prowadzona przez Ireneusza Mamrota w tym roku radzi sobie świetnie. Bardzo długo nie mogła znaleźć pogromcy i wygrywała wszystkie mecze na początku 2018 roku.

Rozpoczęło się od pewnej wygranej w Gliwicach, gdzie po bramkach Pospisila i Świderskiego białostoczanie wygrali 2:0. Później przyszło zwycięstwo nad Cracovią, pogrom Lechii i wreszcie jeden z najlepszych meczów Jagi w tym sezonie – bezapelacyjna wygrana przy Łazienkowskiej z Legią.

Później przyszła jeszcze poprawka z Wisłą Kraków i wydawało się, że Jagiellonii nikt nie będzie w stanie zatrzymać przez długi czas. 5 zwycięstw z rzędu to coś, co nie zdarza się często na boiskach Lotto Ekstraklasy.

Poznański prysznic

Kolejny mecz Jagiellonia miała zaplanowana na początku marca z Lechem w Poznaniu. To miał być mecz na szczycie, a faworytem była rozpędzona Jaga. Szczególnie, że Kolejorz wcale nie grał w tym czasie dobrze, a na wyjazdach tracił punkty niemal w każdym meczu.

I wszystko szło po myśli zespołu z Białegostoku. Podopieczni trenera Mamrota wyszli na prowadzenie przy Bułgarskiej za sprawą Arvydasa Novikovasa już po niespełna 20 minutach meczu. Tuż przed przerwa wyrównał jednak Christian Gytkjaer i to był początek końca Jagiellonii w tym meczu.

Po przerwie prowadzenie Lechowi dał Dilaver, a w ostatnich minutach kanonadę urządzili sobie Darko Jevtić, Kamil Jóźwiak i Łukasz Trałka. Skończyło się na 5:1, co było najwyższą porażką Jagiellonii i zarazem najwyższą wygraną Lecha w tym sezonie.

Tydzień później do Białegostoku przyjechała Arka Gdynia i niemal do samego końca spotkania prowadziła 2:1, czym była bliska sprawienia sensacji na trudnym terenie. Wtedy jednak Jagiellonia pokazała charakter i najpierw wyrównała za sprawą Łukasza Burligi, a kilkadziesiąt sekund później wyszarpała trzy punkty dzięki bramce Jakuba Wójcickiego.

Tym samym Jagiellonia utrzymała pozycję lidera, na dodatek odskakując drugiej Legii na 3 oczka. W Lubinie białostoczanie będą więc bronili pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej.

(...)

Nie zmienia to jednak faktu, że poniedziałkowe spotkanie Zagłębie po prostu musi wygrać. Jeśli chcemy w kwietniu i maju walczyć z czołowymi drużynami w Polsce, to bez trzech punktów może się to nie udać.

Dlatego tak ważne jest wsparcie z trybun, które poniesie Miedziowych do zwycięstwa nad Jagiellonią. Widzimy się na trybunach! Odejdźmy od świątecznego stołu i spotkajmy się w gronie bliskich na Stadionie Zagłębia!

Więcej na temat meczu w najnowszym numerze "Naszego Zagłębia"