Dzięki pasjonatom pamięć o Zagłębiu nie zginie 12 maj

Dzięki pasjonatom pamięć o Zagłębiu nie zginie

Marek Krugliński od wielu lat zajmuję się historią Zagłębia Lubin. Na swoją pasję poświęca praktycznie każdą, wolną chwilę, a efektami swoich poszukiwań stara się dzielić z innymi sympatykami „Miedziowych”. Dzięki jego pomocy powstała choćby monografia klubowa, a także wiele materiałów, wykorzystywanych w publikacjach prasowych. Zapraszamy Was na ciekawą rozmowę z prawdziwym pasjonatem, dla którego jeśli chodzi o historię naszego klubu, nie ma rzeczy niemożliwych.

12 maj 2020 14:59

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Pierwsze, fundamentalne pytanie, które na pewno słyszałeś wiele razy - kiedy tak naprawdę rozpoczęła się historia Zagłębia Lubin, bo mówi się, że zaraz po drugiej wojnie światowej?

- No, cóż, dokładnie tak to wyglądało. Piłka nożna, w ogóle sport, to dziedzina która nie znosi pustki. Praktycznie od razu, podczas zasiedlania polską ludnością tych terenów, na których dzisiaj mieszkamy, powstawały kluby sportowe. Jeśli wiemy, że pierwszy transport z repatriantami został przyjęty w Lubinie na początku lipca 1945 roku, a klub zawiązano 20 września tego samego roku, to nic więcej nie trzeba dodawać. Niestety, tutaj jest druga strona medalu. Klub jak i miasto nie miał szczęścia do ludzi odpowiedzialnych za archiwizowanie ówczesnych wydarzeń. Stąd nasza dzisiejsza wiedza na wielu płaszczyznach jest po prostu mocno ograniczona.

(Prawdopodobnie jedno z pierwszych zdjęć drużyny z Lubina, jakie kiedykolwiek zostało zrobione. Rok 1945)

Wiemy jednak, że na początku działalność sportową w Lubinie prowadzono pod nazwą OM TUR. Skąd i dlaczego taka nazwa w klubie?

- OMTUR, to w dokładnym tłumaczeniu Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, czyli tzw. „młodzieżówka” ówczesnego PPS (Polskiej Partii Socjalistycznej). OMTUR założono w 1926 roku i działał do 1936, gdy wówczas został rozwiązany przez PPS za próbę współpracy z młodzieżą komunistyczną. Ponownie reaktywowany kilka lat później, bo w 1944 roku. To, tak odpowiadając na Twoją pierwszą cześć pytania.

Trzeba jednak nakreślić pewien zarys geopolityczny, żeby zrozumieć ówczesną sytuację. Jasno trzeba powiedzieć, że nie chodzi tu o PPS, który znamy z końca lat 80-tych. Bliżej mu do tego, który został zapoczątkowany w 1892 roku w Paryżu, a jego członkami byli m.in. Ignacy Daszyński czy Józef Piłsudski. PPS, to wprawdzie partia o charakterze socjalistycznym, lewicowym, ale nie zgadzająca się z doktryną stalinowskiego ZSRR. Wracając jednak do OMTUR-u. Z tego samego powodu, ta organizacja w 1948 roku również zakończyła swoją działalność, zostając wcielona do Związku Młodzieży Polskiej. W Lubinie nie działo się inaczej i to między innymi ta sytuacja doprowadziła do tego, że w 1949 roku klub trafił pod skrzydła Zrzeszenia Sportowego Gwardia.

I wracając do ostatniej części pytania, dlaczego taka nazwa w klubie? Z bardzo prozaicznych względów. Możliwości organizacyjne, gotowe struktury i tym samym klub tworzyli ludzie związani z tą organizacją. W tym okresie było wiele OMTUR-owskich klubów sportowych na Dolnym Śląsku, jak i w całej Polsce.

Co w takim razie wiadomo o początkach funkcjonowania piłki na Dolnym Śląsku i w samym Lubinie?

- Podobnie jak wszystkie poczynania ówczesnych polskich władz na Dolnym Śląsku, również i sport w swej pierwszej fazie, był nieskoordynowany i niezorganizowany. Tworzone kluby na początkowym etapie napotykały wiele przeszkód. Brak struktur organizacyjnych sprawiał, że poczynania te miały raczej charakter improwizowany. Kluby rozgrywały pomiędzy sobą spotkania o charakterze towarzyskim, ewentualnie o puchar ufundowany przez jakiegoś starostę lub dyrektora miejscowego zakładu. Nie było natomiast podziału na klasy czy rozgrywek o mistrzostwo. Drużyny piłkarskie często nie posiadały prawdziwych butów piłkarskich czy dresów. Brakowało również piłek, a czasami nie miały nawet odpowiedniego boiska! Same kluby nie miały prawie żadnych własnych środków finansowych. Nie otrzymywały pomocy finansowej na zakup sprzętu, remontu zniszczonych boisk czy stadionów itp. Wówczas zdane były wyłącznie na własne środki.

Działacze i zawodnicy w jednej osobie kupowali sprzęt za własne oszczędności. Niejednokrotnie napraw u szewca czy krawca dokonywali za zwykłe „dziękuję”, bo należy podkreślić, że społeczność wówczas bardzo mocno sobie pomagała. Piłka nożna w każdym mieście była wielkim wydarzeniem. Drużyny miały swoich wiernych kibiców, którzy jeśli mogli, podążali za nią w podróż na mecz wyjazdowy. Wynik takiej rywalizacji schodził na dalszy plan, choć oczywiście jeśli była wygrana, to po powrocie do miasta trwała szampańska zabawa. Bardzo często drużyna celebrowała zwycięstwa koło dworca kolejowego, objeżdżając stojącą na środku dużego placu fontannę. Takie wydarzenia niesamowicie integrowały. Dlatego być w zespole, to była ogromna nobilitacja.

Tak jak wspomniałem wcześniej, niewiele wiadomo o pierwszym roku działalności klubu. Do dziś nie zachowały się żadne kroniki, zapiski czy dokumenty, choć istnieją niepotwierdzone informację, że gdzieś jednak coś się uchowało. Dlatego wszystko to, co dziś wiemy, to przede wszystkim przekaz ustny.

Zachowało się kilka nazwisk, nieopisane fotografie. Wiadomo też, że drużyna w 1945 roku grała na poniemieckim stadionie, który znajdował się mniej więcej w miejscu obecnej restauracji Baron, a wcześniej Lutni.

W takim razie czy wiadomo coś więcej jak wtedy uregulowano prawnie kwestię rejestracji drużyny? Jak zgłoszono zespół do rozgrywek?

- Jeśli chodzi o zgłoszenie drużyny do rozgrywek eliminacyjnych do A klasy, to w pierwszej połowie lutego 1946 roku odbyło się zebranie Autonomicznego Podokręgu Piłki Nożnej we Wrocławiu. Na posiedzeniu uchwalono wybór nowego zarządu oraz wezwano kluby do natychmiastowego zarejestrowania się w Podokręgu. 1 marca 1946 roku, na walnym zebraniu wybrano nowy zarząd klubu, z Jarosławem Nowickim na czele. Następnie zgłoszono drużynę do rozgrywek eliminacyjnych do A klasy. 16 marca 1946 roku Wydział Gier i Dyscypliny dokonał losowania i podziału zgłoszonych drużyn do rozgrywek eliminacyjnych. Ustalono, że rozgrywki odbywać się będą w czterech grupach. W początkowej wersji, kluby zajmujące pierwsze dwa miejsca w grupie miały utworzyć nową A klasę, z kolei szesnaście kolejnych klubów – po cztery z każdej grupy wejdą do B klasy, a pozostałe utworzą klasę C podokręgu. Do rozgrywek ostatecznie przystąpiło czterdzieści osiem drużyn.

Tutaj, co warto wspomnieć, dużą rolę w rozszyfrowaniu tego całego zagmatwania w rozgrywkach pomógł mi Zbigniew Łyczko, za co serdecznie mu dziękuję. Człowiek niezwykle zaangażowany w odkrywanie historii i piłkarstwa na Dolnym Śląsku.

Czy istnieją zatem dokumenty potwierdzające założenie klubu i czy znane są nazwiska pierwszych działaczy?

- Dokumenty rejestracyjne z 1945 roku jako takie się nie zachowały, przynajmniej na tą chwilę do nich nie dotarliśmy. Istnieje jednak późniejsza korespondencja klubu z władzami DZPN, Starostwem i innymi instytucjami, z której wynika, że klub został założony 20 września 1945 roku. Ostatnio mój kolega podzielający wspólną pasję- Krzysztof Kostka, dotarł do korespondencji klubu z Pełnomocnikiem Rządu R.P w Lubinie. Była w niej zawarta prośbą o zatwierdzenie Klubu Sportowego OMTUR Zawisza Lubin wraz podanym zarządem. W jego skład, który zatwierdzono na walnym zebraniu 1 marca 1946 roku, weszli prezes Jarosław Nowicki, wiceprezes Michał Czupiński, sekretarz klubu Ludwik Krasucki oraz skarbnik Jan Masztarski. Byli także członkowie zarządu, jak  Emil Czyżowski i czy Pan Wieczorek. Dziś więc znamy nazwiska prezesów, sekretarzy i mamy to potwierdzone w różnych dokumentach. Podsumowując więc. W roku 1946 prezesem był Jarosław Nowicki, sekretarzem zaś Ludwik Krasucki. W roku 1947 zaś prezesem był Janusz Tomaszewski, sekretarzem Kazimierz Śliwonik, a w 1948 zastąpili ich Panowie Wolski i Leszczyński.

Ilu członków klub liczył na początku?

- W 1946 roku KS OM TUR Zawisza Lubin miał 68 członków, a już rok później było ich już 130.

W takim razie w jakiej lidze zaczął Zawisza?

- Po eliminacjach i awansie w 1946 roku KS OMTUR Zawisza Lubin grał w sezonie 1946/47 w dolnośląskiej klasie „A”.  Wówczas „A” klasa w była najwyższą klasa rozgrywkową. Należy pamiętać, że rywalizacja na szczeblu centralnym dopiero się organizowała. W 1946 roku mistrzowie okręgów systemem pucharowym walczyli o tytuł mistrza Polski. Na Dolnym Śląsku to nie „A” klasa jednak wyłoniła mistrza okręgu, bo tu wciąż trwały eliminacje, lecz oddzielny turniej.

Czy wiadomo coś więcej gdzie w tamtych latach trenowali zawodnicy?

- Początkowo, jak już wspomniałem wcześniej, drużyna grała na stadionie znajdującym się w miejscu obecnej restauracji Baron. Po zajęciu tego terenu przez Rosjan i zniszczeniu go przez ciężki sprzęt wojskowy, wiosną 1946 roku wybudowano nowy stadion przy ul. Odrodzenia 28 (obecne Regionalne Centrum Sportu). W międzyczasie Lubinianie byli zmuszeni do rozgrywania swoich meczów na stadionie w Ścinawie.

Z kim grano pierwsze mecze jeśli organizacja rozgrywek dopiero się tworzyła?

- Pierwsze mecze w 1945 roku drużyna OMTUR rozgrywała z drużynami żołnierzy radzieckich stacjonujących w Lubinie. Podobno odbył się mecz z reprezentacją Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej. Lubinianie wygrali 1:0, a bramkę strzelił Włodarczyk. Na meczu rzekomo był Konstanty Rokossowski, który z końcem maja 1945 roku został głównodowodzącym Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej z siedzibą w Legnicy. Traktowałbym to jednak bardziej jako legendę. Nie znamy dokładnej daty tego meczu ani nie mamy żadnych oficjalnych informacji, poza ustnym przekazem. Podobno Rokossowski tak się wściekł po porażce, że piłkarze rosyjscy wracali do Legnicy piechotą.

Czy z tego pierwszego roku 1945, udało się dotrzeć do jeszcze jakiś zapisków?

- Kiedyś historię klubu próbował spisać Pan Franciszek Hawrysz, podobno niebawem ma się ukazać kolejna jego wspólna publikacja z Mariuszem Babiczem. Kiedy zaczynałem interesować się historią Zagłębia Lubin, opierałem się głównie na informacjach z tego źródła. Pan Hawrysz, w moim mniemaniu powinien być skarbnicą wiedzy, gdyż był tu od początku, znał osobiście ludzi którzy tworzyli klub. Był też naocznym świadkiem wielu sportowych wydarzeń w Lubinie. Poza tym, później aktywnie uczestniczył w życiu miasta i działał na rzecz sportu. Kiedy zbierał materiały do swoich pierwszych publikacji, żyło większość ludzi związanych z klubem od początku jego działalności. Ostatnio w Archiwum Państwowym w Warszawie, do ciekawych materiałów dotarł Krzysztof Kostka, który również jest mocno zaangażowany w odkrywanie historii klubu. Jest  jednak dopiero na początku studiowania tych zasobów i jak już wiemy, na jednej wizycie w tym Archiwum się nie skończy. W każdym razie, my to znaczy Krzysztof Kostka, Robert Krawczyński i Ja, nie mamy żadnych dokumentów z 1945 roku. Informacje, które posiadamy z tego okresu, pochodzą z ustnych przekazów ówczesnych  zawodników młodszych grup wiekowych, którzy sami często znają ten okres z opowieści. Takim nieocenionym źródłem wiedzy jest choćby Ryszard Klinger, były Zawodnik Zawiszy i mieszkaniec Lubina od 1946 roku. Myślę jednak, ze jeśli ktoś mógłby mieć jakieś dokumenty z 1945 roku, to tylko Pan Hawrysz.

( KS OMTUR Zawisza Lubin - zdjęcie z początków drużyny)

Wielu kibiców na pewno nurtuje kto strzelił pierwszą bramkę w historii Zagłębia Lubin? Jesteśmy w stanie odpowiedzieć na takie pytanie?

- Pierwszym, odnotowanym w prasie strzelcem bramki dla Zawiszy był Emil Czyżowski. Działo się to w meczu 11. kolejki eliminacji do „A” klasy, 23 czerwca 1946 roku w spotkaniu z Milicyjnym KS Wrocław we Wrocławiu. Mecz zakończył się naszą wygraną 6:3, a Pan Emil zaaplikował wrocławianom aż cztery bramki. Po jednej dorzucili Zięciak i Dąbrowski. Należy jednak pamiętać, że Zawisza do tej 11. kolejki rozegrał zaledwie trzy punktowane spotkania - nie licząc tych zakończonych walkowerem z Promieniem Żary i niezaliczonym z OMTURem Złotoryja.

Z dostępnych informacji wiemy o meczu z 5 maja, gdy w 4. kolejce lubinianie rywalizowali z Milicyjnym KS Zgorzelec. W Lubinie padł wynik 5:1 dla gospodarzy, strzelców bramek nie zapisano. Z kolei 12 maja w 5. kolejce mierzyliśmy się w Lubinie z RKS Pafawag Wrocław.  Padł wynik 3:3 i również nie wiemy kto wpisał się na listę strzelców. 26 maja w 7. kolejce grano także z OMTUR Chojnów. Wynik pozostaje jednak nieznany. W pozostałych meczach do tej kolejki, co wynika z bardzo chaotycznego terminarza, Zawisza pauzował.

Powiedziałeś, że pauzował Zawisza. Rozwiniesz dlaczego OMTUR nagle przekształcił się w Zawisza?

- Tak naprawdę OMTUR nie przekształcił się w Zawiszę, tylko dodano człon Zawisza. To wciąż był klub OMTUR- owski, stąd dwuczłonowa nazwa.

Skoro znamy strzelców pierwszych bramek, to pewnie znane są nazwiska pierwszych zawodników z lat początkowych?

- Zgadza się. Do dziś przetrwał w kronikach składy drużyny z pierwszych meczów eliminacyjnych. W drużynie występowali Kieć, Falkiewicz Chmielewski, Świerczewski, Kwoczak, Polaczyk, Zięciak, Dąbrowski, Czyżowski, Krawiec czy Ziębora.

Autonomiczny Podokręg Piłki Nożnej – jaki to miało wpływ na rozwój Piłki nożnej na dolnym Śląsku?

- Początkowo zespól egzystowały na prawach dzikich drużyn, gdyż zorganizowane rozgrywki na Dolnym Śląsku powstają dopiero w 1946 roku. Po utworzeniu Autonomicznego Podokręgu Piłki Nożnej we Wrocławiu, a od 18 sierpnia 1946 roku decyzją PZPN, przemianowanego na Dolnośląski Okręg Piłki Nożnej we Wrocławiu, zaczęto rejestrować kluby i organizować rozgrywki. Pozwoliło to klubom na prawdziwą rywalizację w spotkaniach ligowych. Wówczas zaczęła się gra o konkretną stawkę, wyznaczona została swego rodzaju droga do wielkiej piłki. Były awanse, spadki, tabele.

Z kim Zawisza rywalizował na początku?

- Pierwszymi przeciwnikami Zawiszy w zorganizowanych rozgrywkach były drużyny tworzące grupę IV eliminacji do klasy „A”. W jej grupy wchodziły więc kluby z regionu -  Milicyjny KS Wrocław, RKS Pafawag Wrocław, KS Sława Śląska, Milicyjny KS Zgorzelec, OM TUR Złotoryja, OM TUR Chojnów, KS Promień Żary, KKS Warsztatowiec Wrocław, OM TUR Wrocław, KS Odra Nowa Sól czy KKS Ruch Jelenia Góra. No i oczywiście KS OM TUR Zawisza Lubin

(Wspólne zdjęcie z drużyną OMTUR Chocianów)

Wiemy zatem już kto grał. A czy wiemy jak wyglądały pierwsze rozgrywki na Dolnym Śląsku?

- Założeniem rozgrywek eliminacyjnych było wyłonić drużyny, które wystąpią w Klasie „A” w sezonie 1946/47 oraz Mistrza Dolnośląskiego OZPN za rok 1946. Ten z kolei miałby prawo walczyć w Mistrzostwach Polski sezonu 1946. W centralnych i wschodnich okręgach piłkarskich rozgrywki eliminacyjne mające na celu wyłonienie mistrzów okręgów oraz utworzenie najwyższej ligi w regionie, czyli Klasy „A” na sezon 1946/47, zakończono około czerwca 1946 roku. Tylko w niektórych miejscach eliminacje przeciągnęły się do lipca.

PZPN zaniepokojony przeciąganiem się rozgrywek eliminacyjnych wyznaczył ostateczny termin ich zakończenia oraz wyłaniania mistrzów poszczególnych okręgów na 1 sierpnia 1946 roku. W lipcu, w prawie wszystkich okręgach takich więc wyłoniono, jednak rozgrywki na Dolnym Śląsku były w przysłowiowych powijakach. Podobna sytuacja była w OZPN zachodniopomorskim i OZPN Śląska Opolskiego. One także nie wyłoniły mistrzów. PZPN ugiął się jednak pod żądaniami działaczy z regionu i zezwolił wyjątkowo na wyłonienie zwycięzców w sposób zaproponowany przez Zarządy OZPN- ów. Zgodnie z tą decyzją, zachodniopomorski bez dodatkowej gry wskazał na klub Pocztowy KS Szczecin. OZPN Wrocław zaś wyznaczył szóstkę, według działaczy najbardziej aktywnych zespołów i te walczyły o tytuł Mistrza Dolnośląskiego OZPN 1946.

Tym pierwszym został zespół Burzy Wrocław, który potem w pierwszej rundzie Mistrzostw Polski rozgrywanych systemem pucharowym, starł się z PKS Szczecin przegrywając 1:2. Wrocławianie przeszli jednak do następnej rundy wygrywając protest, w którym dowiedli, iż PKS wystawił nieuprawnionego zawodnika. Niestety, zespół Burzy odpadł w kolejnej rundzie tych rozgrywek, przegrywając w Poznaniu 3:1 z tamtejszą Wartą. Kiedy więc w Polsce na przełomie października i listopada wszyscy pasjonowali się walką o tytuł Mistrza Polski, a poszczególne okręgi swoimi jesiennymi rozgrywkami w Klasach „A” sezonu 1946/47, to na Dolnym Śląsku w tym czasie dokańczano eliminacje do Klasy A i częściowo startowały już rozgrywki sezonu 1946/47 tej klasy rozgrywkowej! Można się było więc nieźle pogubić.

Na początku wspomnianego sezonu wystartowało czterdzieści osiem zespołów, podzielonych na cztery grupy po dwanaście drużyn. Ostatecznie rywalizację ukończyło tylko trzydzieści pięć. Siedem zespołów w grupie I rozgrywając po dwanaście meczów eliminacyjnych, dziesięć w grupie II (po 18 spotkań), siedem w grupie III (po 12 meczów), jedenaście w grupie IV (po 20 spotkań). Z każdej grupy zakwalifikowało się po pięć zespołów. Tę dwudziestkę podzielono na dwie grupy.

Pierwotnie terminarz zakładał start rozgrywek na 20 października 1946 roku. W grupie pierwszej (Wrocławskiej) w tym dniu nie wyłoniono jeszcze dziesiątego zespołu. W pierwszej kolejce więc KKS Odra Wrocław pauzowała, ale już od trzeciej serii do rozgrywek dołączył Milicyjny KS Wrocław, który zajął piąte miejsce w czwartej grupie eliminacyjnej. W grupie drugiej (Wałbrzyskiej) do 20 października nie wyłoniono jeszcze zespołów z miejsc 3, 4 i 5. Od drugiej kolejki rozgrywanej 27 października dołącza Lustrzanka Wałbrzych. Od czwartej kolejki OM TUR Wałbrzych oraz Górnik Wałbrzych. Mecze eliminacyjne kończą się około 24 listopada, czyli w momencie kiedy jest już rozegrane z „ubytkami” sześć kolejek Klasy „A” sezonu 1946/47. Ta wręcz absurdalna sytuacja pokazuje jaki bałagan panował w rozgrywkach na Dolnym Śląsku oraz odzwierciedla trudnościami z jakimi borykali się ówcześni działacze sportowi tego regionu. 

Rzeczywiście, można się pogubić. Skąd więc wiemy jak to wyglądało? Czy są jakieś zapiski z tych spotkań?

- Tak, relacje z tego okresu są dość obszerne. Od momentu rozpoczęcia rozgrywek eliminacyjnych do „A” klasy dużo informacji pojawiało się w prasie.

W takim razie co zadecydowało, że staliśmy się czołową drużyną na Dolnym Śląsku?

- Myślę, że mieliśmy po prostu szczęście. Do Lubina przyjeżdżali bardzo dobrzy piłkarze. Należy pamiętać, że wtedy nie było transferów ani tym bardziej środków na takie cele, jak to dzisiaj bywa. Czasem ze względu na ogromną migrację ludzi zdarzało się, że jeden zawodnik w tym samym sezonie wystąpił w dwóch różnych klubach. Wtedy jednak było to przyczyną  do ogłaszania walkowerów i takie sytuację często miały miejsce.

W 1947 roku Zawisza odnosi pierwszy, większy sukces zdobywając Puchar Dolnego Śląska. Jak ważne było to trofeum?

- W 1947 roku na Dolnym Śląsku od rozgrywek „A” klasy nie mniej emocjonujące były rozgrywki o Puchar Miast Dolnośląskich. We wspomnianym 1947 lubinianie zdobywają to trofeum, mimo tego, że w lidze zupełnie im się nie wiedzie. Zajmują ostatnie miejsce i nawet powiększenie „A” klasy dolnośląskiego okręgu do dwudziestu ośmiu klubów i otrzymania szansy w dodatkowych barażach, nie wykorzystują jej. W rywalizacji z drużynami RKS Zjednoczeni Żarów oraz wrocławskim Społem okazujemy się gorsi. Po spadku Zawisza zdobywa Puchar Dolnego Śląska, a na półmetku rozgrywek klasy „B” grupy III (Grupa Legnicka) sezonu 1947/48 zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Informacja o zdobyciu pucharu pochodzi z klubowej monografii Franciszka Hawrysza zatytułowanej „50 lat Międzyzakładowego Klubu Sportowego Zagłębie Lubin 1945-1995 Kronika” .

Pierwszy, oficjalny, historyczny mecz w 1946 rok – z kim i czy zdradzisz nam trochę kulis tego wydarzenia?

- Z terminarza eliminacji do „A” klasy w roku 1946 wynika, że pierwszy mecz rozegraliśmy 7 kwietnia z OMTUR Złotoryja. Jak wiemy jednak, pod koniec maja OZPN usankcjonował wycofanie się zespołu OMTUR Złotoryja, a rezultat z tego meczu został anulowany. Wynik z boiska jest niestety nieznany. W późniejszym terminie zaplanowane były dwa mecze z  KS Promień Żarów, najpierw 14 kwietnia w Lubinie i dwa tygodnie później w Żarach. Oba się nie odbyły i pierwszy zweryfikowano jako walkower przyznany Promieniowi, a drugi Zawiszy. Kolejnym więc spotkaniem był rozegrany 5 maja w Lubinie mecz z Milicyjnym KS Zgorzelec, wygrany przez lubinian 5:1 i to ten możemy uważać jako pierwszy, oficjalny mecz Zawiszy – Zagłębia.

Czy odkrywając karty historii klubu, często zdarzają się rozbieżności w tym co pamiętają ludzie, a tym co zawierają archiwa?

- Podczas tworzenia zarysu historycznego do książki „70 lat Zagłębia”, wydanej w 2016 roku, taka sytuacja miała miejsce. Ustalając skład zarządu z 1946 roku bazowaliśmy na informacjach z przekazów ustnych. Dzięki korespondencji klubowej, odnalezionej w Archiwum Państwowym w Legnicy, znaliśmy prezesa oraz sekretarza klubu z 1948 roku, a ustalając wcześniejsze składy zarządów liczyliśmy na pamięci naszych rozmówców. Tuż przed wydaniem książki Przemek Kasperski, który redagował książkę, zdobył dokument z imionami i nazwiskami prezesa i sekretarza klubu z 1947 roku. A gdy w zeszłym roku Krzysztof Kostka zdobył dokument z całym zarządem klubu z 1946 roku, okazało się, że wprawdzie cześć nazwisk się pokrywa, jednak zajmują zupełnie inną funkcję. Pamięć ludzka jest, niestety, zawodna. Niewątpliwie jednak ludzie, których wspominali nasi rozmówcy, pracowali w klubie i musieli odgrywać znaczące role skoro zostali zapamiętani. Być może, jeśli uda nam się zdobyć kiedyś kompletne składy zarządów z lat 1947 i 1948, to dowiemy się więcej. Może okazać się, że pełnili funkcje wiceprezesów, skarbników lub może zwykłych członków zarządu, jednak ich zaangażowanie w rozwój klubu było tak duże że to właśnie oni zostali najbardziej zapamiętani.

Czyli jest szansa, że w najbliższym czasie dowiemy się jeszcze więcej o historii „Miedziowych” z Lubina?

- Zdecydowanie! W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w pielęgnowanie historii naszego klubu. Im więcej nas, pasjonatów, tym większa szansa na to, że kolejne pokolenia odziedziczą po nas ogromne zasoby wiedzy. Tym samym, pamięć o Zagłębiu Lubin nie zginie.