Gwiazda rywala | Filip Modelski 8 kwi

Gwiazda rywala | Filip Modelski

Filip Modelski jest bez wątpienia nieocenionym wsparciem defensywy Podbeskidzia Bielsko Biała. Nominalnego prawego obrońcę cechuje, bowiem duża uniwersalność w grze, przez co w obecnych rozgrywkach wystąpił już na każdej pozycji w bloku obronnym. Co ciekawe, Modelski mógł nigdy nie zostać profesjonalnym piłkarzem. Treningi w klubie rozpoczął, bowiem dzięki… złamanej kości udowej.

8 kwi 2021 11:40

Fot. Podbeskidzie Bielsko-Biała
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Filip Modelski przyszedł na świat 28 września 1992 roku w Gdyni. Do ósmego roku życia nie planował poważnej przygody z futbolem, jednak wówczas doznał złamania kości udowej. Lekarz w ramach rehabilitacji zalecił rodzicom, aby zapisali syna do jednej z miejscowych sekcji sportowych. Wybór padł na sekcję piłkarską, po części dlatego, że Filip od małego pojawiał się wraz z tatą na stadionie, dopingując pierwszą drużynę Arki Gdynia. Początkowo szkoleniowcy wystawiali młodego chłopaka, z racji jego imponujących warunków fizycznych, głównie w linii pomocy oraz na środku defensywy. Dopiero w okolicach dwunastych urodzin Modelski został przestawiony na pozycję, z którą do dzisiaj jest kojarzony, mianowicie prawą obronę. Od tego momentu jego kariera gwałtownie przyspieszyła.

Zawodnik z meczu na mecz prezentował się coraz lepiej, dzięki czemu pewnie pokonywał kolejne szczeble w klubowej akademii. Jako jedyny gracz z rocznika 92’ wziął udział w eliminacjach młodzieżowych mistrzostw Europy U-18. Szkoleniowiec Michał Libich postanowił powołać rok młodszego gracza, który od pierwszego meczu wskoczył do wyjściowej jedenastki. To właśnie spotkania eliminacyjne m.in. z Austrią czy Norwegią stały się dla niego trampoliną do wielkiej piłki. Dobrą postawą na boisku obrońca zapracował na uznanie w oczach kilku skautów angielskich zespołów. Finalnie młody gracz udał się na testy do West Hamu United, po których trafił na stałe do drużyny U-18. W zespole prowadzonym przez Tony’ego Carra, Modelski spędził tylko sezon, w kolejnym występował już w drugiej drużynie „Młotów”. Wydawało się, że jedynie kwestią czasu jest awans o kolejny szczebel wyżej. Niestety, Polak pomimo przejścia do pierwszej drużyny nie zdołał nigdy zadebiutować na Upton Park. Treningi w gronie takich piłkarzy jak Mark Noble czy Scott Parker przestały mu wystarczać. Zawodnik, chcąc podjąć rywalizację o wyjściowy skład, postanowił przyjąć ofertę z GKS-u Bełchatów.

W zespole „Brunatnych” Modelski szybko znalazł nić porozumienia ze starszyzną szatni, którą tworzyli m.in. Kamil Kosowski czy też Marcin Żewłakow. Przez całe rozgrywki 2011/2012 prezentował równą, solidną formę, jednak Bełchatowianie o utrzymanie musieli walczyć niemal do ostatniej kolejki. W przedostatniej serii gier piłkarze prowadzeni przez Kamila Kieresia zremisowali na własnym obiekcie z ŁKS-em Łódź, dzięki czemu zapewnili sobie ligowy byt. W kolejnej kampanii Modelski był już jednak zawodnikiem Jagiellonii Białystok. W zespole "Jagi" przeżywał zarówno wzloty jak i upadki, choć jak sam przyznaje więcej było pozytywnych chwil. Modelski posmakował choćby gry w europejskich pucharach, wywalczył także z drużyną miejsce na najniższym stopniu ligowego podium na mecie sezonu 2014/2015. Oprócz tego, wpisał się również na listę strzelców, w starciu z Lechią Gdańsk, co jest o tyle istotne, że było to zaledwie jedno z dwóch trafień, jakie zanotował do tej pory w swojej karierze. Pomimo tych sukcesów, końcowy okres pobytu w klubie nie był dla piłkarza zbyt udany. Modelski nie zgodził się, bowiem na przedłużenie umowy z „Dumą Podlasia”, przez co ostanie pół roku musiał spędzić w drużynie rezerw.

Po tym okresie zawodnik był, blisko, aby związać się umową ze szkockim, Hibernian FC, jednak w ostatniej chwili temat transferu upadł. Pomocną dłoń wyciągnęli do niego działacze pierwszoligowej Bytovii Bytów. Dla zawodnika, który w ciągu ostatnich pięciu sezonów regularnie pojawiał się na ekstraklasowych boiskach, w dodatku wciąż młodego, transfer do niższej ligi z pewnością nie mógł być zbyt atrakcyjny. Modelski postanowił jednak podjąć wyzwanie i z perspektywy czasu z pewnością nie żałuje. W Bytowie spędził niecały sezon, po którym parafował roczny kontrakt z Podbeskidziem Bielsko Biała. Obrońca do nowego zespołu dołączył dopiero w marcu, mimo to od razu wskoczył do wyjściowego składu, w pierwszych jedenastu spotkaniach rozgrywając komplet minut. W kolejnych miesiącach sytuacja nie uległa zmienia, kiedy prawy obrońca był w pełni sił grał wszystko od deski do deski. Niewielki kryzys dopadł piłkarza wraz ze zmianą szkoleniowca. Krzysztof Brede wolał stawiać na innych graczy, jednak nawet on z czasem przekonał się, że drużyna z Modelskim w składzie prezentuje się po prostu lepiej. W rozgrywkach 2019/2020 poprzedzających awans Bielszczan obrońca na powrót stał się kluczowym piłkarzem, który w imię poświęcenia dla zespołu potrafił nawet grać z wybitym barkiem. Druga lokata na koniec sezonu to w dużej mierze również jego zasługa.

Filip Modelski wyrasta w obecnej kampanii na jednego z liderów szatni Bielszczan. O zaufaniu, jakim darzy go zarówno trener, jaki koledzy z drużyny najlepiej świadczy fakt wręczenia mu opaski kapitańskiej przed startem rundy wiosennej. Jak wiadomo sytuacja panująca wówczas w klubie nie była najlepsza, w końcu zespół zajmował po rundzie jesiennej ostatnie miejsce w ligowej tabeli. W newralgicznym okresie to właśnie Modelski wziął na siebie ciężar odpowiedzialności i jak pokazują wyniki z ostatnich tygodni zdecydowanie sprawdza się w powierzonej mu roli.