Jerzy Podbrożny | #75latZL 18 sty

Jerzy Podbrożny | #75latZL

Aby przypomnieć sobie kolejnego zawodnika grającego w barwach KGHM Zagłębia, którego sylwetkę chcemy Wam dziś przybliżyć, musimy cofnąć się o 20 lat. Choć w Lubinie spędził tylko rok, to z pewnością zasługuje na to, by znaleźć się w gronie wyróżnionych przez nas piłkarzy. Przed Wami niezwykle utytułowany napastnik, który regularnie zdobywał w sezonie dwucyfrową liczbę bramek. Mowa oczywiście o sześciokrotnym reprezentancie Polski, Jerzym Podbrożnym. Zapraszamy!

18 sty 2021 15:00

Fot. wisla-plock.pl
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Jerzy Podbrożny przyszedł na świat 17 grudnia 1966 roku w Przemyślu. Pierwszym klubem Jerzego była miejscowa drużyna Polna Przemyśl. To właśnie tam w młodym wieku rozpoczynał swoją przygodę z piłką i dość szybko zaczął wyróżniać się na tle rówieśników. Świetna dyspozycja sprawiła, że w połowie 1983 roku młody wówczas napastnik został włączony do seniorskiego składu Polnej, w której występował jeszcze przez trzy lata. Następnie Podbrożny zdecydował się na przenosiny do Resovii, której barwy reprezentował w trakcie trzech kolejnych sezonów. Po tym czasie, na pozyskanie utalentowanego napastnika zdecydował się Igloopol Dębica, budujący silną drużynę, której celem był awans na najwyższy szczebel ligowy. „Biało-Niebiescy” zakończyli sezon 1989/90 na drugim miejscu w tabeli drugoligowych rozgrywek, dzięki czemu po raz pierwszy w historii klubu mogli cieszyć się z awansu do I ligi. Premierowy sezon spędzony na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce był udany zarówno dla Igloopolu, jak i samego zawodnika. Zespół z Dębicy jako beniaminek zajął dwunastą lokatę w tabeli, co oznaczało bezpieczne utrzymanie, natomiast Podbrożny będąc graczem podstawowego składu, siedem razy wpisywał się na listę strzelców. Nic więc dziwnego, że zainteresowanie napastnikiem wyraziło kilka czołowych klubów z naszego kraju. Ostatecznie przed startem sezonu 1991/92 Jerzy trafił do poznańskiego Lecha. Igloopol stracił więc jednego ze swoich najważniejszych piłkarzy, w konsekwencji czego na zakończenie rozgrywek zespół zajął osiemnaste miejsce w tabeli i musiał pożegnać się z I ligą, a w tym samym czasie Podbrożny świętował swoje pierwsze mistrzostwo Polski w karierze wywalczone z Kolejorzem. Nie był to jedyny powód do radości, bowiem oprócz krajowego tytułu zawodnik zgarnął również nagrodę dla najlepszego strzelca ligi, kończąc sezon z dwudziestoma trafieniami na koncie.

Następny rok okazał się jeszcze lepszy. Poznaniacy do kolejnego mistrzostwa kraju dorzucili także Superpuchar, a sam Podbrożny popisał się jeszcze lepszą skutecznością, co pozwoliło mu wznieść statuetkę króla strzelców drugi raz z rzędu. Napastnik w barwach Lecha rozegrał jeszcze rundę jesienną kolejnego sezonu, po czym zdecydował się na dość kontrowersyjny transfer. Pozostał bowiem w polskiej lidze i wzmocnił drużynę rywalizującej z Lechem, warszawskiej Legii. Można stwierdzić, że tam gdzie grał Podbrożny, tam było także szczęście, ponieważ to właśnie Legioniści zakończyli ówczesne rozgrywki na samym szczycie ligowej tabeli. Ponadto, klub ze stolicy wygrał również Puchar Polski. Świetna passa wciąż trwała. Razem z Legią w sezonie 1994/95 zawodnik sięgnął po swój czwarty tytuł mistrzowski z rzędu, kolejny Puchar oraz Superpuchar kraju. Podbrożny zdobył więc z Wojskowymi wszystko, co tylko mógł wygrać na krajowym podwórku.

Latem 1996 roku popularny „Guma” zdecydował się na pierwszy w swojej karierze wyjazd za granicę, a konkretnie do Hiszpanii, gdzie zasilił CP Mérida. O ile pierwszy sezon spędzony na hiszpańskich boiskach mógł zaliczyć do udanych, tak w kolejnym przestał pełnić pierwszoplanową rolę. Po zdobyciu dziewięciu goli dla hiszpańskiej ekipy, Podbrożny opuścił Europę i wyleciał do Chicago. Swoją dwuletnią przygodę z tamtejszym Chicago Fire także niewątpliwie miło wspomina aż do dziś. W Stanach Zjednoczonych zdobył swój piąty tytuł mistrzowski w karierze oraz dodał do swojej kolekcji kolejny puchar kraju. Trzeba przyznać, że dorobek byłego już napastnika wyglądał niezwykle imponująco, szczególnie mając na uwadze fakt, iż za każdym razem Podbrożny miał nieoceniony wkład w wywalczone przez swoją drużynę trofeum.

Kiedy nadszedł rok 2000, Podbrożny powrócił do Polski, aby podpisać kontrakt z KGHM Zagłębiem Lubin. Podobnie jak w przypadku swoich poprzednich klubów, Jerzy szybko stał się podstawowym piłkarzem lubinian, a premierowe trafienie dla Miedziowych zanotował już w drugim meczu przeciwko Amice Wronki. Sezon zakończył z siedmioma bramkami, co było bardzo dobrym wynikiem, ponieważ do KGHM Zagłębia dołączył przecież dopiero w połowie sezonu. Szczególnie pamiętny może być ustrzelony przez niego dublet w meczu z Ruchem Radzionków, dzięki któremu Miedziowi zremisowali wówczas 3:3. W barwach naszego Klubu „Guma” rozegrał jeszcze rundę jesienną kolejnych ligowych rozgrywek, podczas których czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Bramki Podbrożnego zapewniły Miedziowym komplet punktów w meczach z Widzewem Łódź, Stomilem Olsztyn oraz Odrą Wodzisław. Niestety, równo po upływie dwunastu miesięcy napastnik opuścił KGHM Zagłębie i przeprowadził się do Szczecina. Łącznie w koszulce naszej drużyny wybiegł na boisko 27 razy i strzelił 11 bramek.

Przez resztę swojej piłkarskiej kariery zawodnik zdobywał bramki na najwyższym szczeblu ligowym dla Pogoni Szczecin, Amiki Wronki i Widzewa Łódź. Dzięki temu, Jerzy Podbrożny jest aktualnie jedenasty w rankingu najlepszych strzelców wszech czasów polskiej Ekstraklasy z liczbą aż 122 bramek. Po zakończeniu przygody z piłką w zespole Świt Nowy Dwór Mazowiecki, pozostał w klubie w roli pierwszego trenera. Tę funkcję pełnił także w kolejnych latach między innymi w drużynie Futsalowej Reprezentacji Polski U-21 czy w Śląsku Wrocław, w którym był drugim szkoleniowcem. Przez pewien czas Jerzy Podbrożny sprawował również funkcję dyrektora sportowego w Resovii Rzeszów.

Jerzy Podbrożny był zawodnikiem, który niezwykle dużo osiągnął na polskich boiskach, ale i nie tylko. Oprócz tytułów drużynowych, w swojej kolekcji posiada także nagrody indywidualne, na które ciężko pracował podczas całej kariery. Choć w Lubinie przebywał tylko przez jeden rok, to w tym czasie zaprezentował się kibicom Miedziowych z bardzo dobrej strony. Dziś możemy być dumni, że tak wybitny piłkarz i były reprezentant Polski ma w swoim dorobku bramki zdobywane także w barwach KGHM Zagłębia.