Pietroń bohaterem, Zagłębie wygrywa z Kolporterem | #75latZL 12 maj

Pietroń bohaterem, Zagłębie wygrywa z Kolporterem | #75latZL

Droga do drugiego mistrzostwa Polski była wyboista, ale ostatecznie, w dramatycznych okolicznościach na Łazienkowskiej marzenia stały się rzeczywistością. Mało brakowało, a z upragnionego tryumfu Miedziowi cieszyliby się bez jednego z architektów tego osiągnięcia. Dokładnie 5 maja 2007 roku KGHM Zagłębie Lubin zmierzyło się na własnym stadionie z Koroną Kielce.

12 maj 2021 17:00

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Przed spotkaniem z Koroną, do końca sezonu pozostawało raptem sześć kolejek. Oba zespoły w przeddzień meczu zajmowały miejsca na podium. W lepszej sytuacji było wówczas KGHM Zagłębie, które miało 49 punktów na koncie. Podopieczni trenera Czesława Michniewicza zajmowali pozycję wicelidera, ustępując pierwszemu GKS-owi Bełchatów gorszym bilansem spotkań. Potencjalna wygrana ze świętokrzyską ekipą praktycznie gwarantowała Miedziowym miejsce w czołowej trójce na koniec sezonu.

Minimalnie gorzej spisywała się wówczas Korona Kielce. Drużyna prowadzona przez Ryszarda Wieczorka zajmowała trzecie miejsce z dorobkiem 43 punktów, tracąc ich do KGHM Zagłębia i Bełchatowa zaledwie 6. Koroniarze za wszelką cenę chcieli więc wygrać spotkanie w Lubinie. Dla nich potencjalne zwycięstwo stanowiło dobry punkt wyjścia na ostatnie kolejki.

Miedziowi w nadchodzącym pojedynku z Koroną musieli poradzić sobie bez Michała Stasiaka, który stanowił filar defensywy KGHM Zagłębia. Obrońca lubinian wykartkował się przed meczem, a jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajął niezawodny Vidas Alunderis. Kolejną szansę miał także dostać Marcin Pietroń. Wówczas niespełna 21-letni zawodnik w poprzedniej kolejce zagrał pierwszy raz od listopada 2006 roku.

KGHM Zagłębie Lubin (Trener: Czesław Michniewicz): 1. Michal Václavík - 19. Grzegorz Bartczak, 6. Andrzej Szczypkowski, 27. Vidas Alunderis, 5. Manuel Arboleda, 9. Wojciech Łobodziński (90’ 23. Szymon Pawłowski), 8. Mateusz Bartczak, 7. Maciej Iwański, 24. Marcin Pietroń (90’ 15. Robert Kolendowicz), 11. Michał Chałbiński (43’ 17. Rui Miguel), 26. Łukasz Piszczek.

Korona Kielce (Trener: Ryszard Wieczorek): Radosław Cierzniak (43’ Piotr Misztal) - Paweł Golański, Marek Szyndrowski, Maciej Kiciński, Marcin Kuś, Grzegorz Bonin (67’ Maciej Kowalczyk), Hermes Neves Soares (70’ Piotr Bagnicki), Mariusz Zganiacz, Michał Trzeciakiewicz, Paweł Sobolewski, Krzysztof Gajtkowski.

Pucharowe emocje nie udzieliły się piłkarzom obu drużyn. Potencjalna gwarancja gry w europejskich pucharach, zamiast zmotywować zawodników, sparaliżowała ich. Pierwsze minuty spotkania upłynęły pod względnym spokojem. Oba zespoły starały się zbudować przewagę. Dopiero w 37. minucie kibice byli świadkami groźnej akcji. Dosłownie groźnej. Niefortunny ciąg wydarzeń spowodował chwile grozy na lubińskim stadionie. Piłkę w pole karne dośrodkował Maciej Iwański. Do tego zagrania próbował dojść Michał Chałbiński. Jednocześnie z bramki wyszedł Radosław Cierzniak, który interwencją chciał uprzedzić naszego napastnika. Golkiper Korony z ogromnym impetem wpadł w naszego zawodnika, a "Chałbi" upadł nieprzytomny na murawę. Na stadionie zapadła cisza przerywana nerwowymi krzykami zawodników. Najpierw szybka interwencja lekarzy, później sanitariuszy z karetki. Pozbawionego przytomności Chałbińskiego przewieziono do szpitala, natomiast Cierzniak, który również ucierpiał, usiadł na ławce. W ekipie Miedziowych, na boisku pojawił się Rui Miguel, a między słupkami bramki gości stanął Piotr Misztal.

Wynik nie uległ zmianie i na przerwę obie drużyny schodziły z bezbramkowym remisem. Pierwszą, słabą połowę przyćmiła opisana sytuacja. Krajobraz gry zmienił się zaraz po rozpoczęciu drugiej części spotkania. Pierwszy gol dla Miedziowych padł w 48. minucie. Akcję rozpoczął Grzegorz Bartczak, który celnym podaniem spod własnego pola karnego, obsłużył Rui Miguela, który zwinnie minął dwóch rywali i mądrze wypuścił biegnącego prawym skrzydłem Łukasza Piszczka. Ówczesny napastnik Miedziowych wycofał po chwili piłkę do nadbiegającego Portugalczyka. Strzał w wykonaniu pomocnika KGHM Zagłębia został zablokowany przez defensorów Korony, jednak tak niefortunnie, że do uderzenia przewrotką złożył się Wojciech Łobodziński. Zamiast strzału wyszła jednak asysta. Piłka trafiła do pozostawionego bez opieki Pietronia, który trafił do pustej bramki.

Niecałe 10 minut później było już 2:0. Akcja ponownie rozpoczęła się od bramki Michala Václavíka. Dośrodkowanie jednego z zawodników Korony pewnie wybił Mateusz Bartczak, jednocześnie uruchamiając kontrę z Maciejem Iwańskim na czele. Lider Miedziowych mądrze utrzymał się przy piłce i dobrym podaniem obsłużył wybiegających na pozycję Miguela i Pietronia. Co ciekawe, obaj mieli przed sobą tylko golkipera gości, ale ewidentnie nie mogli się zdecydować, który z nich ma przejąć futbolówkę. Ostatecznie ta trafiła pod nogi młodego polskiego skrzydłowego KGHM Zagłębia, który precyzyjnym strzałem pokonał próbującego interweniować Misztala.

Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, a bohaterem stał się Marcin Pietroń. Wychowanek UKP Zielona Góra w barwach Miedziowych spędził jeszcze trzy sezony. Później grał m.in. dla Arki Gdynia i Piasta Gliwice, a w 2013 roku wyjechał do Norwegii, gdzie reprezentował barwy Fram Larvik. Ozdobą spotkania była oczywiście asysta przewrotką Wojciecha Łobodzińskiego, która choć przypadkowa, przyczyniła się do przechylenia szali spotkania na korzyść KGHM Zagłębia.

Niestety cieniem na cały mecz kładła się groźnie wyglądająca kontuzja Michała Chałbińskiego. Najlepszy strzelec Miedziowych do końca sezonu już nie zagrał i wypadł z rywalizacji o koronę króla strzelców Ekstraklasy. Dla podopiecznych trenera Michniewicza utrata bramkostrzelnego napastnika była o tyle trudna, że w końcówce sezonu czekały ich ciężkie pojedynki. Ostatecznie, po kilku bardzo dobrych spotkaniach i fenomenalnym meczu z Legią Warszawa, lubinianie mogli cieszyć się ze zdobycia swojego drugiego mistrzostwa Polski, a "Chałbi" straszył ligowych rywali w barwach KGHM Zagłębia jeszcze przez kolejny sezon.