Dwugłos trenerski po meczu w Gdańsku 12 maj

Dwugłos trenerski po meczu w Gdańsku

W niedzielnym meczu 35. kolejki LOTTO Ekstraklasy Lechia Gdańsk zremisowała na własnym stadionie z KGHM Zagłębiem Lubin 1:1 (0:1). Po meczu odbyła się konferencja prasowa i oto co mieli do powiedzenia opiekunowie obu zespołów.

12 maj 2019 21:59

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Ekstraklasa

Ben van Dael (KGHM Zagłębie Lubin)

- Przyjechaliśmy tutaj wiedząc, że Lechia ma jeszcze ostatnią szansę, żeby wygrać walkę o mistrzostwo Polski. Oczekiwaliśmy ataku ze strony gospodarzy i tak się stało. Na początku mieliśmy trochę szczęścia. Z upływem czasu udało się wyjść z cienia rywala i też mieliśmy sytuacje bramkowe. W pierwszej połowie byliśmy za bardzo cofnięci, przegrywaliśmy też za dużo drugich piłek. W przerwie zwróciłem na to wszystko uwagę zawodnikom i w drugiej części zagraliśmy już trochę lepiej. Przede wszystkim w końcówce meczu, kiedy sytuacje pod bramką były z jednej i drugiej strony. W ostatnich minutach gospodarze postawili wszystko na jedną kartę, ale my też mieliśmy dwie sytuacje do strzelenia bramki. Uważam, że jest to sprawiedliwy wynik. Tytuł mistrza Polski rozegra się między Legią Warszawa a Piastem, ale ja osobiście uważam, że to Piast będzie na pierwszy miejscu.

Łukasz Smolarow (II trener - Lechia Gdańsk)

- Na pewno odczuwamy niedosyt. Szkoda pierwszej połowy, pierwsze 15 minut powinno zakończyć się dla nas bramką. Wydawało się, że wynik zero do zera, to coś najgorszego, co mogłoby się stać. A było jeszcze gorzej, gdy straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. To, co zawiodło w naszej grze, to stałe fragmenty gry. Mieliśmy ich więcej niż goście i liczyliśmy, że któryś z nich przyniesie nam bramkę. W drugiej połowie chcieliśmy zdecydowanie podkręcić tempo gry, zaryzykowaliśmy, choć były też sytuacje Zagłębia po kontrach i widzieliśmy, że stawiamy na szalę wynik tego meczu. Jedna strzelona bramka, pomimo tego, że walczyliśmy do końca, nie wystarczyła. Szkoda tych sytuacji zwłaszcza z pierwszej połowy, po przerwie też brakowało nam strzałów w dogodnych momentach.