Gwiazda rywala | Jakub Świerczok 3 gru

Gwiazda rywala | Jakub Świerczok

Piast Gliwice nie zaczął dobrze sezonu 20/21. Po 11 kolejkach mają na swoim koncie zaledwie 9 punktów i zajmują 14 miejsce. Niżej są tylko Podbeskidzie i Stal Mielec. Mimo to trzecia drużyna poprzednich rozgrywek ma w swoim zespole wielu doświadczonych zawodników. Jedynym z nich jest bardzo dobrze znany lubińskiej publiczności Jakub Świerczok. To jemu przyjrzymy się przed niedzielnym pojedynkiem z Piastunkami.

3 gru 2020 17:00

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Ekstraklasa

Jakub Świerczok urodził się 28 grudnia 1992 roku w Tychach na Śląsku. Swoje pierwsze kroki w piłkarskiej karierze stawiał w 2002 roku, w barwach tyskiego Miejskiego Ośrodka Sportów Młodzieżowych. Co ciekawe, po roku został z niego wyrzucony, ponieważ spóźnił się na powakacyjny trening. Następnie trafił do MK Górnik Katowice, gdzie grał do 2006 roku. Mając 14 lat, trafił do drużyn młodzieżowych Cracovii. Ostatecznie, w 2009 roku, za kwotę 15 tysięcy złotych trafił do występującej wówczas w Ekstraklasie Polonii Bytom. Początkowo nie miał szans na grę w pierwszej drużynie i występował w Młodej Ekstraklasie. Po tym, jak w sezonie 10/11 bytowianie spadli do I ligi z zespołu odeszła większość najlepszych zawodników. W ten sposób swoją szansę dostał Świerczok. Podpisał nowy kontrakt i został włączony do kadry I zespołu. Profesjonalny debiut zaliczył w 1. kolejce sezonu 11/12 przeciwko Pogoni Szczecin. Swojego pierwszego gola strzelił natomiast w wygranym meczu 4. kolejki I ligi z Sandecją. Młody napastnik bardzo szybko wywalczył sobie pozycję w drużynie i mógł pochwalić się świetną skutecznością pod bramką przeciwników. W premierowym sezonie w seniorskiej piłce, w samej rundzie jesiennej, Kuba trafił do bramki przeciwników aż 12 razy. Dodatkowo zanotował dwa hattricki – przeciwko Olimpii Grudziądz i GKS-owi Katowice.

Jego doskonała forma na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce nie umknęła scoutom innych zespołów. Po utalentowanego napastnika zgłosiła się cała czołówka Ekstraklasy i zagraniczne zespoły. Ostatecznie w walce o Świerczoka na polu bitwy została Wisła Kraków i niemieckie 1. FC Kaiserslautern. Początkowo to Wisła była najbliższa pozyskania młodego talentu, ale kiedy pojawiła się oferta z zespołu grającego w Bundeslidze, to wszystko stało się jasne. Po zakończeniu rundy jesiennej Świerczok pojechał do Niemiec, gdzie podpisał kontrakt. Już na początku stycznia 2012 roku pojechał z nową drużyną na obóz. Swój debiut w najwyższej niemieckiej lidze zaliczył w spotkaniu 18. Kolejki Budnesligi przeciwko Werderowi Brema. Na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech napastnik miał okazję mierzyć się z takimi zawodnikami jak Marco Reus, Marc-Andre ter Stegen, Klaas-Jan Huntelaar czy z Raúlem Gonzálezem. Na swojej drodze spotkał także Ariela Borysiuka, z którym grał w drużynie, czy Sławomira Peszko.

Większość rundy wiosennej Bundesligi spędził jednak w rezerwach niemieckiego klubu. Tam też zdobył swoje pierwsze gole za granicą. Nie mogąc liczyć na regularne występy w Bundeslidze, Świerczok zdecydował się na wypożyczenie do Ekstraklasy. W 2012 roku pierwszy raz trafił do Piasta Gliwice. Tam zdążył zadebiutować w najwyższej klasie rozgrywkowej i...zerwał więzadła krzyżowe. Ta kontuzja wyeliminowała go z gry na pół roku. Po zakończeniu sezonu wrócił do Niemiec, gdzie znów zerwał więzadła. Ostatecznie 10 grudnia 2014 roku rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.

Pierwsza zagraniczna przygoda Jakuba Świerczoka nie należała do udanych. Jego następnym klubem została Zawisza Bydgoszcz. To w ich barwach strzelił swojego pierwszego ligowego gola w Ekstraklasie. Niestety, Zawisza nie zdołała utrzymać się w najwyższej lidze i po sezonie napastnik trafił do Górnika Łęczna. W Łęcznej rozegrał łącznie 31 oficjalnych spotkań i strzelił 7 bramek. W 2016 roku przeniósł się do GKS-u Tychy. Tam znów wrócił do fantastycznej formy, jaką przed laty prezentował w Polonii Bytom. W 30 spotkaniach strzelił 16 bramek. To właśnie wtedy został dostrzeżony przez KGHM Zagłębie Lubin.

Dokładnie 1 lipca 2017 roku Jakub Świerczok został zawodnikiem "Miedziowych" i przez pół sezonu w naszych barwach pokazał się ze swojej najlepszej strony. Jego zwód na zamach w polu karnym przeciwników i kręcenie obrońcami rywali stały się jego wizytówką. W 25 spotkaniach dla naszej drużyny zdołał strzelić 17 bramek. Największym osiągnięciem były jednak zdobyte dwa hattricki z rzędu. Dokładnie w 18. i 19. kolejce przeciwko Termalice Bruk-Bet Nieciecza oraz Pogoni Szczecin. Jego fantastyczna forma ponownie nie umknęła scoutom innych drużyn. W zimie 2017 roku po Świerczoka zgłosił się Łudogorec Razgrad. Bułgarzy skorzystali z klauzuli wykupu, jaką nasz napastnik miał zapisaną w kontrakcie i za ponad 800 tysięcy euro trafił do tamtejszej ligi. Już w pierwszym sezonie w efbet Lidze, Świerczok mógł święcić tryumfy. Wraz ze swoim klubem zakwalifikował się do grupy mistrzowskiej i ostatecznie zdobył Mistrzostwo Bułgarii. W kolejnych dwóch sezonach dołożył następne dwa mistrzostwa i superpuchar. Regularnie grał też w europejskich pucharach.

W obecnym sezonie Świerczok miał problemy z wywalczeniem sobie miejsca w składzie Łudogoreca. Szukając okazji na regularną grę, zdecydował się na wypożyczenie. Jego temat przewijał się w kontekście powrotu do KGHM Zagłębia, ale ostatecznie Kuba trafił do Piasta Gliwice, gdzie prawie 8 lat temu debiutował w Ekstraklasie. Początkowo nie grał dużo, ale ostatnio można powiedzieć, że wrócił stary dobry Jakub Świerczok. W trzech ostatnich spotkaniach ligowych napastnik Piastunek strzelił trzy gole. Najpierw przeciwko Górnikowi Zabrze, gdzie wykorzystał słabe ustawienie obrony rywali i w pojedynku 1 vs 1 przelobował Martina Chudego. Następnie w meczu z Lechią Gdańsk pewnie wykorzystał rzut karny. Jednak to gol z pojedynku przeciwko Legii Warszawa robi największe wrażenie. W 79. minucie Świerczok doskonale przyjął sobie piłkę i z linii pola karnego oddał atomowy strzał. Boruc był bez szans.

Do formy, jaką Kuba prezentował w barwach KGHM Zagłębia Lubin jeszcze mu daleko, ale wciąż jest to groźny zawodnik z ogromnym doświadczeniem. Z pewnością nie można go zignorować czy pozostawić bez opieki. Mimo słabszej dyspozycji Piasta w tej rundzie wciąż nie można zapominać, że Piastunki są trzecią ekipą poprzedniego sezonu. "Miedziowi" nie mogą pozwolić sobie na zlekceważenie przeciwników.