Marcin Kardela | Ciężko pracowałem, aby być gotowym na tę szansę 9 sie

Marcin Kardela | Ciężko pracowałem, aby być gotowym na tę szansę

Po kilkunastu latach spędzonych poza Lubinem, wraca do naszego miasta w nieco innej roli. Marcin Kardela, który od wielu lat sukcesywnie pracował na swoje nazwisko, w końcu spełnia marzenia o pracy w klubie z Ekstraklasy. Nie bez znaczenia jest fakt, że tym klubem jest Zagłębie Lubin. Zapraszamy na rozmowę z nowym asystentem w sztabie Miedziowych!

9 sie 2021 19:50

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Ekstraklasa

Pańska przygoda z piłką rozpoczęła się w Lubinie, dokładniej w Amico Lubin. Pomimo młodego wieku bardzo szybko zakończył Pan piłkarską karierę. Czym było to spowodowane?

- Z racji tego, że w tamtych czasach Akademia Zagłębia nie szkoliła zawodników do dwunastego roku życia, większość chłopców z roczników 89’, 90’ i 91’ trenowała właśnie w Amico, m.in. Damian Dąbrowski, Arek Woźniak czy Mateusz Szczepaniak. Następnie naturalnym kierunkiem było Zagłębie, aczkolwiek nie udało mi się zagrać w juniorach tego klubu. Po przejściu odpowiednich, złożonych z kilku etapów, testów dostałem się do najlepszej, jak na tamte czasy, szkółki, czyli Amiki Wronki. Ukształtowałem się tam jako młody człowiek oraz zawodnik. Stamtąd ruszyłem „w świat”, podpisując kontrakt z grającą wówczas w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, Odrą Wodzisław. Nie było mi jednak dane zadebiutować, dlatego zacząłem grać w niższych ligach. Do tego wszystkiego doszły jeszcze zawirowania odnośnie mojego kontraktu we Wodzisławiu, które spowolniły mój dalszy rozwój. Gościnnie trenowałem również w rezerwach Zagłębia. Gra w drugiej lub trzeciej lidze mnie nie satysfakcjonowała, dlatego całe swoje zaangażowanie „przeniosłem” na bycie trenerem. W związku z tym udałem się na studia, potem na odpowiednie kursy, zagraniczne staże i dziś pracuje w zawodzie, który jest moją pasją i daje mi dużo energii.

Po kilku latach wraca Pan do Lubina, czyli swojego rodzinnego miasta. Jakie emocje towarzyszyły Panu przy podpisywaniu umowy z Zagłębiem?

- Gdy otrzymałem propozycję współpracy z trenerem Żurawiem i okazało się, że chodzi o Zagłębie Lubin, to  serce zaczęło bić mocniej. Jest to region, z którym się utożsamiam, mimo że wyemigrowałem w 2004 roku, czyli w wieku czternastu lat. Wiem, jak wiele znaczy tutaj ciężka praca, dlatego od kiedy tutaj trafiłem, chcę całą swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystać w pracy z pierwszą drużyną.

W ostatnim czasie pracował Pan w zespołach młodzieżowych Lecha Poznań, który słynie z promowania młodzieży. Jak duży wpływ na podpisanie przez Pana kontraktu z Zagłębiem miała obecna infrastruktura w Lubinie.

- Infrastruktura w Lubinie jest na bardzo wysokim poziomie. Uważam, że to powinien być standard większości klubów Ekstraklasy oraz I ligi, jeżeli chcemy mówić o dobrym szkoleniu zawodników. To nie było jednak moje kryterium przy podejmowaniu tej decyzji. Bardziej skupiłem się na szansie, jaką jest możliwość pracy w pierwszym zespole, która przekłada się na zdobycie kolejnego doświadczenia. Znaczenie miała również oczywiście możliwość powrotu w rodzinne strony, dlatego zdecydowałem się, mimo ważnego kontraktu w Lechu Poznań, na przenosiny do Lubina.

Przez większość czasu pracował Pan z grupami młodzieżowymi. Czy rozpoczęcie pracy z seniorami to dla Pana ogromny przeskok?

- Można powiedzieć, że są to dwie różne dyscypliny. Pracowałem już jednak z zawodnikami, których oglądamy w dorosłej reprezentacji Polski. Dużo dała mi praca u boku trenera Stolarczyka w Reprezentacji Polski U-21, gdzie miałem okazję trenować zawodników, którzy grają już w seniorach. Ta możliwość pracy pozwoliła mi płynniej zafunkcjonować w Zagłębiu.

W meczu z Wisłą Kraków w Zagłębiu zadebiutował Daniel Dudziński. Czy możemy spodziewać się w następnych meczach kolejnych debiutantów?

- W Zagłębiu jest spora grupa młodych zawodników z akademii o dużej perspektywie rozwoju. Jest też spora grupa zawodników, z którymi miałem okazje pracować na różnego rodzaju projektach organizowanych przez Polski Związek Piłki Nożnej, niektórych miałem sposobność poznać podczas mojego pierwszego trenerskiego pobytu w Zagłębiu, świeżo po studiach jak Damian Oko lub Łukasz Poręba. W młodzieżowych reprezentacjach Polski miałem przyjemność pracy m.in. właśnie z Danielem Dudzińskim, Kacprem Bieszczadem czy Mateuszem Kizymą. Młodzi zawodnicy stanowią sporą grupę w drużynie, dlatego przy ich dobrej pracy, kolejne szanse są dla nich bardzo realne.

Wspomniał Pan o swojej pracy w reprezentacji Polski U-16, U-17 oraz U-21, gdzie pełnił Pan rolę asystenta trenera. Taką samą funkcję pełni Pan w Zagłębiu. Czym różni się praca w kadrze, a w klubie ekstraklasowym?

- Praca w klubie pozwala na codzienną pracę z zawodnikami. Wiele spraw można analizować, poprawiać i udoskonalać. Natomiast praca w reprezentacji jest w krótszym wymiarze czasowym. Spotykając się głównie na meczach, więcej uwagi poświęca się im samym. Pracy na murawie jest mniej niż w klubie, natomiast spotkania międzynarodowe również mają swoją specyfikę, różnią się od rywalizacji ligowej. Dodatkowo praca w kadrze wiąże się z dużą liczbą wyjazdów na obserwację danych zawodników oraz planowania działań organizacyjno-szkoleniowych z dużym wyprzedzeniem czasowym.  

Pomimo młodego wieku ma Pan bardzo bogate CV. Jakie wyzwania stawia przed Panem KGHM Zagłębie Lubin?

- Wyzwanie dla mnie stanowi praca z dorosłymi piłkarzami grającymi w Ekstraklasie. Codziennie od wielu lat ciężko pracowałem, aby być gotowym na tę szansę – cieszę się, że przyszła właśnie w klubie, z którego pochodzę.