O szczęśliwe zakończenie roku! 16 gru

O szczęśliwe zakończenie roku!

W tym roku Lotto Ekstraklasa zakończy grę w Lubinie. Ostatnie spotkanie 20. kolejki zaplanowane zostało na poniedziałek, 19 grudnia. Zagłębie podejmie w nim drużynę Piasta Gliwice. Stawka meczu jest oczywista - zakończyć rok zwycięstwem u siebie. Ale żeby to zrobić, potrzeba pomocy kibiców. Bez Ciebie nie wygramy!

16 gru 2016 08:34

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin

Udostępnij

Ekstraklasa


Kończy się rok, który dla Zagłębia był wyjątkowy. Nie tylko ze względu na jubileusz 70-lecia klubu, ale też z powodu nadzwyczajnych wyników drużyny prowadzonejprzez trenera Piotra Stokowca. Bo żeby policzyć wspaniałe spotkania lubinian w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, mogłoby nie starczyć palców u obu rąk. Są wśród nich starcia, które kibice zapamiętają na wiele lat. Pierwsze, które przychodzi na myśl to oczywiście pojedynek z wielkim Partizanem Belgrad, zakończonyserią rzutów karnych i wybuchem niewiarygodnej radości po awansie. Ale o również inne rewelacyjne spotkania w Lubinie. Tak, jak chociażby te z Koroną Kielce, Slavią Sofia, Ruchem Chorzów, Piastem Gliwice czy Legią Warszawa. Ale i na wyjazdach Zagłębie radziło sobie doskonale. Ba, często nawet lepiej niż u siebie (35 punktów w delegacjach wobec 26 w domu). Pamiętamy wygrane z Legią, Jagiellonią, Lechem czy Cracovią. Do tego chociażby zwycięstwo z Piastem Gliwice, dające brązowy medal na zakończenie poprzedniego sezonu.

O przełamanie

Dla Zagłębia pojedynek z Piastem będzie miał podwójną stawkę. Po pierwsze, pozwoli przekroczyć granicę 30 punktów jesienią. To dorobek, który da bardzo dobry punkt wyjścia do meczów wiosennych. Jednak drugi, nawet ważniejszy powód, to przełamanie złej serii w spotkaniach na Stadionie Zagłębia. Miedziowi bowiem na wygraną u siebie czekają już ponad 4 miesiące. Po raz ostatni trzy punkty pozostały w Lubinie ostatniego dnia lipca, kiedy to podopieczni trenera Stokowca  pokonali Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. Ostatni mecz w roku będzie więc najlepszą okazją do tego, by złą passę przerwać. Szczególnie, że Miedziowi? 
Wracają na właściwe tory
Po intensywnym początku sezonu Miedziowi w ostatnich tygodniach zaczęli odczuwać drobne zmęczenie. Ale mimo to, wciąż regularnie punktowali. Kryzys pojawił się dopiero w listopadzie, gdy w żadnym z trzech spotkań nie udało się zdobyć punktu. Sposób na Zagłębie znalazły zespoły Śląska Wrocław, Korony Kielce i Lecha Poznań. Trener Stokowiec jednak nie wykonywał nerwowych ruchów i to się opłaciło. Przełamanie przyszło wraz z początkiem grudnia, kiedy Zagłębie pojechało do Niecieczy na mecz z Bruk-Betem. Po bramce Adama Buksy Miedziowi wygrali 1:0 i zdobyli pierwszy komplet punktów od połowy października, kiedy to pokonali na wyjeździe Jagiellonię Białystok. Z kolei w ostatniej serii gier lubinianie przywieźli cenny punkt z trudnego terenu w Szczecinie. Czas więc, by powrót nawłaściwe tory przypieczętować meczem na własnym boisku.

Piast z problemami

Poniedziałkowy pojedynek będzie starciem dwóch medalistów poprzedniego sezonu. O ile Zagłębie wciąż plasuje się w szerokiej czołówce Ekstraklasy, o tyle  Piast nie radzi sobie już tak dobrze jak w ubiegłym roku. Problemy gliwiczan zaczęły się już po starcie obecnych rozgrywek. Piastunki dość szybko pożegnały się z Ligą Europy - już w ich pierwszym meczu lepszy okazał się IFK Goeteborg. Później z trenowania aktualnego wicemistrza Polski zrezygnował Radoslav Latal - jeden z ojców tego sukcesu. Ostatecznie jednak po kilku tygodniach wrócił na ławkę Piasta i próbuje nawiązać do najlepszych meczów sprzed 12 miesięcy. Ma o tyle trudniej, że stracił dwóch kluczowych piłkarzy, którzy w poprzednim sezonie stanowili o sile drużyny. Pierwszy z nich to Kamil Vacek. Rozgrywający byłdo Gliwic tylko wypożyczony i po sezonie musiał wrócić do Sparty Praga, a następnie przeniósł się do Maccabi Hajfa. Podobną drogę przeszedł drugi z liderówPiasta w poprzednim sezonie. Podobną, ale nie taką samą. Najlepszy strzelec drużyny również był do drużyny Latala tylko wypożyczony. Również w lipcu wróciłdo Pragi, by trenować z tamtejszą Spartą. I również nie przebił się tam do składu. Wtedy zgłosił się po niego inny klub. A tym okazało się? Zagłębie. Mowa bowiem o Martinie Nesporze. Czeski napastnik przeniósł się do drużyny Piotra Stokowca pod koniec sierpnia i zdążył już rozegrać w barwach Miedziowych 13 spotkań, zdobywając przy tym dwie bramki. Najbliższy mecz będzie więc dla napastnika szczególny - stanie bowiem przed szansą, by skarcić swój były klub. Szczególnie, że Piast nie ma najlepszej passy. W ostatniej kolejce wyraźnie uległ Legii Warszawa, przegrywając u siebie 1:5, honorową bramkę zdobywając dopiero w doliczonym czasie gry. Podopieczni Latala na pewno będą chcieli odegrać się za tę porażkę, dlatego należy spodziewać się dobrego meczu. Mamy nadzieję, że zwycięskiego dla Zagłębia. Do zobaczenia na trybunach?