Zagłębie emocji 11 gru

Zagłębie emocji

Ten zespół potrafi walczyć. Miedziowi mimo dwubramkowej przewagi Pogoni Szczecin potrafili wywalczyć punkt na " dosłownie " trudnym terenie. Ale to nie pierwszy tak spektakularny powrót Zagłębia w ostatnich latach. Przypomnimy sobie kilka poprzednich.

11 gru 2017 15:19

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin

Udostępnij

Ekstraklasa

Z pewnością najbardziej pamiętną - nomen omen - pogonią za wynikiem była ta z wiosny tego roku. W rundzie finałowej będące w kryzysie Zagłębie podejmowało u siebie Cracovię. Rywale jeszcze w pierwszej połowie strzelili dwa gole. Najpierw Zbigniewa Małkowskiego pokonał Mateusz Szczepaniak, a po chwili "poprawił" drugi z wychowanków Zagłębia - Krzysztof Piątek.

Do przerwy 0:2, druga połowa również nie układała się najlepiej. Podopieczni trenera Stokowca nie mogli pokonać Grzegorza Sandomierskiego i wydawało się, że komplet punktów pojedzie do Krakowa.

Nawet gol Martina Nespora w 90. minucie nie wlał zbyt wiele optymizmu w serca kibiców, bo do ostatniego gwizdka zostało już tylko kilka doliczonych minut.

Wtedy jednak Zagłębie egzekwowało rzut rożny. Do piłki podszedł Filip Starzyński, a jego dośrodkowanie wywołało gigantyczne zamieszanie pod bramką Sandomierskiego. W nim najlepiej odnalazł się Lubomir Guldan, który wręcz wepchnął piłkę do bramki i dał Miedziowym wyszarpany remis.

Od tego meczu poszło już z górki. Zagłębie zremisowało w Chorzowie, a później wygrało cztery kolejne mecze - z Piastem, Śląskiem, Wisłą Płock i Górnikiem Łęczna i pewnie wygrało grupę spadkową Lotto Ekstraklasy. To właśnie uratowany w końcówce mecz był początkiem dobrej serii, która - przypomnijmy - przyszła po 8 kolejnych meczach bez zwycięstwa.

Zresztą Cracovia była wdzięcznym rywalem, jeśli chodzi o gonienie wyniku przez Zagłębie. Tak było na przykład w sezonie 2006/2007. Najpierw u siebie podopieczni trenera Klejndinsta z 1:3 zdołali wyciągnąć na 4:3, a pół roku później w Krakowie (już pod wodzą Czesława Michniewicza) z 0:2 na 4:2.

Na tym nie koniec. Podobne sytuacje miały na przykład miejsce w meczach z Koroną Kielce. I tak na przykład - w 2009 roku, gdy trenerem Zagłębia był Franciszek Smuda, Miedziowi przegrywali już w stolicy województwa świętokrzyskiego 0:2 i 1:3. Scenariusz więc podobny do tego ze Szczecina. Później jednak gole Costy i Micanskiego dały drużynie z Lubina wyszarpany remis 3:3.

Podobnie jak rok wcześniej - jeszcze na pierwszoligowych boiskach. Korona prowadziła po bramkach Kiełba i Gawęckiego, a Zagłębie wyrównało po golach Micanskiego i Stasiaka - obu w 90. minucie gry.

Miedziowi nie raz już pokazywali charakter, teraz powtórzyli to w meczu z Pogonią Szczecin. Liczymy, że ten mecz będzie początkiem przynajmniej takiej serii, jak ta z wiosny tego roku.

To drużyna z charakterem! Warto pojawić się dla niej w środę na trybunach podczas meczu z Lechem Poznań!