#KartkaZKalendarza | KGHM Zagłębie Lubin vs Cracovia 26 lis

#KartkaZKalendarza | KGHM Zagłębie Lubin vs Cracovia

Już w najbliższą sobotę “Miedziowi” zmierzą się na wyjeździe z Wisłą Kraków. Tymczasem my cofniemy się o 15 lat i przypomnimy sobie spotkanie z inną krakowską drużyną. Dokładnie 26 listopada 2005 roku KGHM Zagłębie Lubin z Franciszkiem Smudą za sterami podjęło na własnym stadionie Cracovię prowadzoną przez Wojciecha Stawowego.

26 lis 2020 20:30

Fot. zaglebie.org
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Kiedy w sezonie 02/03 Zagłębie spadało z I ligi po fatalnych barażach z Górnikiem Łęczna, wszyscy oczekiwali, że po roku absencji wrócą do najwyższej klasy rozgrywkowej. Tak też się stało i już w rozgrywkach 04/05 “Miedziowi” ponownie występowali wśród najlepszych drużyn w Polsce. Jednak forma, jaką prezentowali, nie powalała. Rzutem na taśmę udało im się zająć ostatnie miejsce nad strefą barażową. Zespół prowadzony wówczas przez Drażena Beska nie mógł znaleźć formy także na początku sezonu 05/06. Ostatecznie trenerowi podziękowano po porażce 3:2 z Wisłą Płock w 5. kolejce. Jego następcą został Franciszek Smuda.

Przyjście tego doświadczonego szkoleniowca do naszej drużyny sprawiło, że “Miedziowi” wrócili do formy. Najpierw przerwali serię 5 spotkań bez zwycięstwa, a następnie rozpoczęli mozolny marsz w górę tabeli. Lubinianie między 5 a 15. kolejką wygrali pięć spotkań, między innymi z Górnikiem Zabrze czy Wisłą Kraków (zobacz tutaj). Popularny Franz rozruszał słabo naoliwioną maszynę z Lubina. Przed meczem z 26 listopada Zagłębie plasowało się na 8. miejscu, mając na koncie 5 zwycięstw, 4 remisy i 5 porażek.

W tym samym sezonie Cracovia radziła sobie zdecydowanie lepiej niż “Miedziowi”. Mimo że przez 20 lat grali na drugim i trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce to “biało-czerwoni” wrócili do I ligi zdecydowanie lepiej niż lubinianie. W sezonie 04/05 zajęli 5. miejsce. Przed 15. kolejką Pasy prezentowały się jeszcze lepiej niż w poprzednim sezonie i zajmowały 3. miejsce. Zaliczyli 7 zwycięstw, 3 remisy i 4 porażki. Podopieczni Wojciecha Stawowego trzymali się blisko podium i nie pozwalali liderowi odskoczyć na większą ilość punktów. Los jednak postawił na ich drodze rozpędzające się KGHM Zagłębie Lubin, z którym zmierzyli się dokładnie 15 lat temu – 26 listopada 2005 roku.

KGHM Zagłębie Lubin: Mariusz Liberda, David Kalousek, Łukasz Mierzejewski, Petr Pokorny, Michał Stasiak, Maciej Iwański, Robert Kłos, Andrzej Szczypkowski, Dariusz Jackiewicz (90’ Grzegorz Bartczak), Wojciech Łobodziński (86’ Dawid Plizga), Michał Chałbiński (81’ Łukasz Piszczek).

Cracovia: Marcin Cabaj, Michał Karwan, Krzysztof Radwański, Łukasz Skrzyński, Tomasz Wacek, Arkadiusz Baran, Piotr Giza, Paweł Nowak, Marcin Bojarski, Piotr Bania (71’ Łukasz Szczoczarz), Tomasz Moskała (43’ Marek Baster).

Mecz rozpoczął się o 18:15 i nie przyciągnął na stadion GOSiRu tłumów. Wartym zaznaczenia jest obecność prawie 100 kibiców Cracovii wśród 1000 osób obecnych na obiekcie.

Od samego początku spotkanie zapowiadało się na ciekawe. Początek meczu należał do “Miedziowych”, którzy śmiało wyprowadzali ataki. Pierwszy strzał w tym pojedynku oddał Michał Chałbiński, najpierw w 4. minucie, później po serii rzutów rożnych. Cracovia swój pierwszy strzał oddała dopiero w 12 minucie, kiedy Tomasz Moskała uderzył na bramkę strzeżoną przez Mariusza Liberdę. Chwilę później było już 1:0 dla Zagłebia. Po składnej akcji piłkę w polu karnym Pasów przejął David Kalousek i precyzyjnym strzałem pokonał Marcina Cabaja.

Nie nacieszyliśmy się prowadzeniem zbyt długo. Podrażniona Cracovia rzuciła się do ataków i zaledwie dwie minuty później do wyrównania doprowadził Paweł Nowak mocnym strzał z linii pola karnego. Kolejny okres gry stanął pod znakiem wyrównanej walki. Raz za razem oba zespoły starały się przeważyć szalę na swoją stronę. Częściej do sytuacji dochodzili jednak grający bardzo odważnie “Miedziowi”. W ciągu kilku minut zarówno jedni, jak i drudzy mieli okazję na gola. W 27 minucie po składniej akcji na bramkę Cabaja uderzył Chałbiński. Jego strzał zablokował jednak Tomasz Wacek, uruchomił swoich kolegów, a na bramę Liberdy uderzył znów Nowak. Górą był jednak bramkarz Zagłębia. Tuż przed przerwą lubinianie mogli wyjść na prowadzenie. Silny strzał Łukasza Mierzejewskiego niechybnie zatrzepotałby w bramce, gdyby nie fenomenalna parada Cabaja.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Zmienił się jednak skład Cracovii, która od 43 minuty musiała grać w 10. Wówczas drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, obejrzał Tomasz Wacek (wcześniej faulował już Kalouska) i musiał opuścić boisko. Trener Wojciech Stawowy nie czekał do przerwy. Zdjął napastnika, Tomasza Moskałę i wpuścił Marka Bastera.

Po przerwie do ataków ruszyli “Miedziowi”, którzy czuli, że muszą wykorzystać okazję i osłabionego rywala. Raz za razem atakowali cofniętą Cracovię, ale nie potrafili przebić się przez ich defensywę. Kiedy wydawało się, że Pasy uspokoiły spotkanie, to Zagłębie w końcu postawiło kropkę nad “i”. W 59 minucie doskonałe dośrodkowanie Wojciecha Łobodzińskiego wykorzystał Chałbiński. Na 5 metrze uprzedził Cabaja i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Po strzelonej bramce to Zagłębie dalej przeważało i nie pozwalało Cracovii odetchnąć. Goście starali się wyprowadzać kontry, ale skutecznie utrudniali im to defensorzy “Miedziowych”. W 71 minucie kontuzjowanego Piotra Banię zastąpił w drużynie Pasów Łukasz Szczoczarz. Krakowianie nie dawali za wygraną, starając się zmusić gospodarzy do błędu i doprowadzić do wyrównania. Na nic zdały się jednak ich próby. Gwoździem do ich trumny stał się rajd Chałbińskiego z 80 minuty, po którym Maciej Iwański pokonał golkipera gości i ustalił końcowy wynik na 3:1. Pod koniec spotkania na boisku pojawili się jeszcze Dawid Plizga, Łukasz Piszczek i Grzegorz Bartczak.

W ten sposób “Miedziowi” pokonali Cracovię i rozpoczęli swój marsz po 3. miejsce na koniec sezonu. Do końca rozgrywek podopieczni trenera Franciszka Smudy pokonali m.in. takie ekipy jak Lech Poznań, Amica Wronki czy Polonia Warszawa. Wszyscy jednak wiemy, że sezon 05/06 był jedynie preludium do kolejnych rozgrywek, w których KGHM Zagłębie Lubin pod wodzą Czesława Michniewicza zdobyła swój drugi tytuł mistrzowskich.