„Złe miłego początki” | #75latZL 16 sty

„Złe miłego początki” | #75latZL

Chociaż jest to wydarzenie jako całość zdecydowanie pozytywne, to jednak nie doszłoby do niego, gdyby nie odkrycie jednej z czarniejszych kart w historii naszego Klubu. Po zakończeniu sezonu 2007/2008 ówczesnej Orange Ekstraklasy, po licznych perturbacjach ustępujący Mistrz Polski KGHM Zagłębie Lubin zostało zdegradowane do I ligi, jednak jak się okazało, Miedziowi nie zagościli na pierwszoligowych boiskach zbyt długo i szybko powrócili do piłkarskiej elity.

16 sty 2021 15:00

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Drużyny spadające z ligi zawsze muszą liczyć się z potężnymi przetasowaniami kadrowymi. Nie inaczej było i w tym przypadku. Z zespołem Miedziowych pożegnali się tacy zawodnicy jak: Maciej Iwański przechodzący za rekordowe wówczas 650 tysięcy euro do Legii Warszawa, Manuel Arboleda, który zdecydował się kontynuować karierę w barwach poznańskiego Lecha, Streten Stretenović, którego wypożyczenie dobiegło końca czy Rui Miguel, nie wyobrażający sobie gry na drugim szczeblu rozgrywkowym w Polsce, w związku z czym został wypożyczony do ojczystego Pacos Ferreira. Nie zapominajmy też o Michale Chałbińskim, który w sezonie mistrzowskim stanowił o sile ataku Zagłębia. Transfery przychodzące z perspektywy przeciętnego kibica Miedziowych nie wyglądały zbyt imponująco: młody, bułgarski napastnik, który nie przebił się w mocnym Lechu Poznań – Ilijan Micanski, solidny napastnik z pierwszoligowego poziomu Wojciech Kędziora, czy też szereg piłkarzy z niższych lig, takich jak Kamil Jackiewicz, Jewhen Kopył, Bartosz Rymaniak czy Costa Nhamoinesu. Brak zdecydowanych ruchów transferowych do klubu powodował umiarkowany sceptycyzm wśród jego sympatyków, którzy wierzyli jednak, że doświadczony trzon drużyny w osobach Aleksandra Ptaka, Michała Stasiaka, Grzegorza Bartczaka czy Dariusza Jackiewicza, wsparty „młodymi-gniewnymi” takimi jak Szymon Pawłowski, Dawid Plizga czy Łukasz Hanzel zapewni Zagłębiu upragniony powrót do elity. Równie ważna roszada odbyła się na stanowisku pierwszego trenera, gdzie miejsce odchodzącego do sztabu reprezentacji Polski prowadzonej przez Leo Benhakkera Rafała Ulatowskiego zajął były trener Rozwoju Katowice, Ruchu Chorzów i Polonii Bytom – Dariusz Fornalak.

O tym, jak nietypowy był to sezon niech świadczy to, że KGHM Zagłębie Lubin pojawiło się na boisku dopiero w… czwartej kolejce! Rozegranie przez nasz zespół wcześniejszych spotkań było niemożliwe ze względu na fakt, że ówczesne władze PZPN nie były w stanie określić przez bardzo długi czas, w której właściwie lidze KGHM Zagłębie będzie występować. Miedziowi – gdy już zaczęli – to od razu z wysokiego „C”, w pierwszym swoim meczu pokonując po zaciętym boju innego faworyta do awansu – Widzew Łódź – 4:3. Co równie nietypowe, KGHM Zagłębie swoje mecze w pierwszej rundzie sezonu 2008/2009 rozgrywało w pobliskich Polkowicach, ze względu na trwająca budowę nowego stadionu. Pierwsze 10 spotkań to 7 zwycięstw Miedziowych, którzy wraz ze wspomnianym już zespołem z Alei Piłsudzkiego 138 od pierwszych już meczów mocno zgłaszali akces do walki o awans. Pojedynek między spadkowiczami z Ekstraklasy miał również jeszcze inny podtekst – pojedynek „strzelb”. Przez całe rozgrywki Ilijan Micanski szedł łeb w łeb z Marcinem Robakiem, by w ostatecznym rozrachunku pokonać urodzonego w Legnicy zawodnika o całe 5 trafień, kończąc sezon z niezwykle imponującym dorobkiem aż 25 ligowych bramek, do wyniku którego już przez niemal 12 lat nie zbliżył się żaden strzelec z pierwszoligowych boisk. Nie uprzedzajmy jednak faktów. Po porażkach z Górnikiem Łęczna oraz Flotą Świnoujście, jak i remisie z niebędącym wówczas potentatem GKP Gorzów Wielkopolski z posadą trenera KGHM Zagłębia pożegnał się Dariusz Fornalak, którego zastąpił znany głównie z prowadzenia Arki Gdynia Robert Jonczyk. Debiut miał on wręcz wymarzony – pokonał pewnie, bo 3:0 Górnika Łęczna, co było jednocześnie pierwszym oficjalnym meczem na nowym stadionie, przez kilka lat noszącym nazwę „Dialog Arena”. Później jednak nie było już tak kolorowo – zaledwie 2 punkty w kolejnych 4 meczach i kolejna roszada trenerska w Lubinie stała się faktem. Tym razem ówczesny prezes Paweł Jeż postawił na siłę doświadczenia – szkoleniowcem KGHM Zagłębia został „Nestor polskich trenerów”, Orest Lenczyk. Misja była prosta – wyprowadzić dołujący zespół na prostą i wejść do Ekstraklasy za wszelką cenę. Bilans dziewięciu spotkań, które pod wodzą trenera Lenczyka rozegrali nasi piłkarze był wprost fenomenalny – 8 zwycięstw i zaledwie jedna porażka, co pozwoliło zminimalizować przewagę liderującego Widzewa do zaledwie 3 punktów. W pamięci kibiców naszego Klubu z pewnością pozostał obraz fetujących piłkarzy, którzy wręcz zmiażdżyli mającego również wysokie aspiracje zespół Korony Kielce aż 4:0. Niestety, po zakończeniu sezonu ówczesny zarząd KGHM Zagłębia nie doszedł do porozumienia z urodzonym w Sanoku szkoleniowcem, który po niezwykle obiecującym początku musiał pożegnać się ze Stolicą Polskiej Miedzi. Jak się później okazało, nie był to ostatni epizod trenera Lenczyka w KGHM Zagłębiu, jednak ten opisywany dziś na naszych łamach jest nieporównywalnie milszym wspomnieniem.

„Złe miłego początki” to fraza, która jak ulał pasuje do zwięzłego opisu sezonu 2008/2009 w wykonaniu Miedziowych. Frustracja, gniew, poczucie niesprawiedliwości, w końcu zwątpienie, a potem radość, radość i jeszcze raz radość, gdy Klub wrócił na niewątpliwie swoje miejsce na piłkarskiej mapie Polski. A Wy, drodzy Kibice, jak zapamiętaliście tamten awans?