Martin Polaček | #75latZL 14 lut

Martin Polaček | #75latZL

Był zdecydowanie jednym z najbardziej charakterystycznych bramkarzy w historii KGHM Zagłębia. Odznaczał się świetnymi warunkami fizycznymi, które rzadko można spotkać nawet u zawodników strzegących dostępu do bramki. W Lubinie dość długo czekał na swoją szansę, ale kiedy już ją otrzymał, to pokazał, że w pełni na nią zasługuje. Jak zapewne się domyślacie, naszym dzisiejszym bohaterem, którego wspominamy z okazji 75-lecia Klubu jest Martin Polaček. Zapraszamy!

14 lut 2021 11:10

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Martin przyszedł na świat w słowackim, trzecim pod względem liczby ludności mieście Preszów, położonym we wschodniej części kraju. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w lokalnym klubie Tatran Preszów, w którym występował głównie na szczeblach juniorskich. Wraz z początkiem 2010 roku talent młodego golkipera dostrzegli działacze czeskiego zespołu FC Zbrojovka Brno, w efekcie czego gracz zdecydował się na swój pierwszy wyjazd za granicę. Od tego czasu Polacek dość często zmieniał pracodawcę, bowiem po półtora roku przeniósł się do FK Spišská Nová Ves, w którym przebywał tylko w trakcie rundy jesiennej sezonu 2011/12. Następnym przystankiem rosłego bramkarza był klub Moldava, jednak i tam zagościł tylko na cztery miesiące. Latem 2012 roku Martin otrzymał ofertę od uznanego słowackiego zespołu DAC Dunajska Streda. W żółto-niebieskich barwach szybko stał się pierwszym wyborem trenera między słupkami. W sezonie 2012/13 na drugim poziomie rozgrywkowym zanotował aż 28 występów, z czego dziesięć z nich kończył zachowując czyste konto. Był to z pewnością wynik godny pozazdroszczenia. Nic więc dziwnego, że Polacek wzbudził zainteresowanie Slovana Bratislava. Ostatecznie Martin wzmocnił rywalizację na bramce „Niebiańsko-Błękitnych”, jednak początki nie należały do udanych. Wystąpił bowiem w meczu 4. kolejki Fortuna Ligi, zachowując jednocześnie czyste konto, lecz w trakcie kolejnych 24 spotkań obserwował poczynania kolegów z ławki rezerwowych. Do pierwszego składu wskoczył dopiero w 28. kolejce i swojego miejsca nie oddał już do końca rozgrywek. Dzięki temu uzbierał siedem rozegranych pojedynków, mając również swój wkład w wywalczenie krajowego mistrzostwa. Niestety, w kolejnych miesiącach Martin miał problemy z regularną grą, przez co rundę wiosenną sezonu 2014/15 spędził w swoim byłym klubie, DAC Dunajska Streda.

W lipcu 2015 roku po Polacka zgłosiło się KGHM Zagłębie Lubin. Po raz kolejny jego zadaniem było wzmocnienie rywalizacji na pozycji bramkarza oraz walka o to, aby zostać numerem jeden. Zespół Miedziowych po roku nieobecności wracał wówczas do Ekstraklasy, a znakomity sezon na pierwszoligowych boiskach miał za sobą Konrad Forenc. Nic więc dziwnego, że trener Piotr Stokowiec zdecydował się postawić właśnie na sprawdzonego wychowanka KGHM Zagłębia. Polacek do listopada siedział więc na ławce rezerwowych, ale jego licznik występów ruszył podczas spotkania z Wisłą Kraków. Mecz 15. kolejki od pierwszych minut również rozpoczął Forenc, jednak po brutalnym faulu obejrzał on czerwoną kartkę. Wtedy na boisku pojawił się Polacek, który w późniejszych minutach został dwukrotnie pokonany przez krakowskich piłkarzy. Pomimo nieudanego debiutu Słowak pozostał w bramce i z meczu na mecz prezentował coraz wyższą formę. Martin w wielu sytuacjach ratował Miedziowych przed utrata gola i walnie przyczynił się do zdobycia brązowego medalu mistrzostw Polski.

Trzecie miejsce na zakończenie rozgrywek Ekstraklasy oznaczało oczywiście udział w eliminacjach do europejskich pucharów. W tym momencie zdecydowana część lubińskich kibiców ma przed oczami emocjonujące, rewanżowe starcie z Partizanem Belgrad, w którym to właśnie Polacek był jednym z głównych bohaterów naszej ekipy. Zarówno w regulaminowym czasie gry, jak i dogrywce golkiper zatrzymał kilka groźnych strzałów serbskiej drużyny. Wynik remisowy oznaczał rozegranie serii rzutów karnych, podczas której kibice głośno skandowali nazwisko bramkarza Miedziowych. Wsparcie z trybun pomogło Martinowi, który obronił jedenastkę wykonywaną przez Mihajlovicia. Ostatecznie KGHM Zagłębie pokonało Partizan, co z pewnością na długo pozostanie w pamięci wszystkich sympatyków naszego Klubu. W rozgrywkach ligowych Polacek niezmiennie był pierwszym wyborem trenera i rozegrał w sumie aż 33 spotkania. Z powodzeniem występował w lubińskim zespole aż do lutego 2018 roku. Miesiąc wcześniej do KGHM Zagłębia trafił bowiem Piotr Leciejewski, a ponadto o swoje miejsce walczyli również Konrad Forenc i Dominik Hładun. Pozycja bramkarza była dzięki temu mocno obsadzona, a to nie gwarantowało Martinowi pewnego miejsca między słupkami. Łącznie w koszulce Miedziowych zagrał 91 meczów, a jedną trzecią z nich kończył bez straconej bramki. Warto również wspomnieć o tym, iż będąc graczem KGHM Zagłębia Martin zapracował na powołanie do reprezentacji Słowacji, w której zadebiutował 10 listopada 2017 roku w towarzyskim spotkaniu z Ukrainą.

Po opuszczeniu Lubina, golkiper zasilił czeski klub Mladá Boleslav. Po pół roku przeprowadził się do Bułgarii, gdzie występował w koszulce Levski Sofia. Od marca 2019 roku sympatyczny Słowak był bez klubu, ale pomocną dłoń wyciągnęło do niego Podbeskidzie. Tym samym po kilkunastu miesiącach Polacek wrócił do naszego kraju, a ekipie „Górali” odwdzięczył się dobrą postawą w bramce, dzięki której piłkarze z Bielska-Białej wywalczyli awans na najwyższy ligowy szczebel. Martin rozpoczął również obecny sezon jako gracz pierwszego składu, lecz po nieudanym początku i serii meczów bez zwycięstwa trener zdecydował się na kilka zmian, w tym na pozycji bramkarza. Obecnie mierzący blisko dwa metry były piłkarz KGHM Zagłębia leczy kontuzję stawu barkowego.

Martin Polacek przychodził do Lubina w roli rezerwowego, który miał wzmocnić rywalizację w bramce. Jak się okazało, wykorzystał nieco przypadkową szansę na tyle dobrze, że nie oddał swojego miejsca już przez wiele miesięcy. Ponadto, był kolejnym piłkarzem, którego świetna dyspozycja prezentowana w koszulce Miedziowych zaowocowała powołaniem do kadry narodowej swojego kraju. Szybko został ulubieńcem lubińskich kibiców, z którymi miał bardzo dobry kontakt. Między innymi dlatego do dziś jest miło wspominany w naszym mieście i nie pozostaje nam nic innego, jak tylko życzyć Martinowi szybkiego powrotu do zdrowia!