#75latZL | Wysokie zwycięstwo w sezonie mistrzowskim 3 mar

#75latZL | Wysokie zwycięstwo w sezonie mistrzowskim

W drodze po mistrzostwo nie bierze się jeńców. Nawet jeżeli jest to drużyna Arki Gdynia, z którą łączą nas przyjazne stosunki. Na boisku nie można odpuścić i zawsze gra się o komplet punktów. Tak też było w 2007 roku, kiedy na mecz z Zagłębiem walczącym o końcowy sukces przyjechali podopieczni Wojciecha Stawowego. Czeka na was opis meczu, ale także archiwalne wypowiedzi Łukasza Piszczka czy trenerów obu zespołów.

3 mar 2021 10:08

Fot. jasiojasio, Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Klub

Miedziowi, w sezonie 2006/2007, pod wodzą Czesława Michniewicza rozstawiali całą ligę po kontach. Zwycięstwa z Legią Warszawa, Pogonią Szczecin, Lechem Poznań czy Górnikiem Zabrze przybliżały ich do upragnionego mistrzostwa. Dokładnie 21 kwietnia 2007 roku na drodze rozpędzonego miedziowego walca stanęła Arka Gdynia.

Sytuacja Miedziowych przed 23. kolejką ówczesnego sezonu była bardzo dobra. Do końca rozgrywek zostało łącznie 8 spotkań, a lubinianom już wówczas brakowało tylko trzech punktów, żeby przeskoczyć lidera, którym był wtedy GKS Bełchatów (odpowiednio 43 i 45 punktów). Diametralnie inaczej rysowała się sytuacja w jakiej znalazła się Arka Gdynia. Arkowcy zajmowali wówczas 9. miejsce w tabeli i mieli przewagę 12 punktów nad strefą spadkową i 8 nad miejscem barażowym o utrzymanie. Mimo to byli już pewni tego, że w przyszłym sezonie zagrają na zapleczu Ekstraklasy, bowiem decyzją komisji ligi zostali zdegradowani o jeden poziom rozgrywkowy.

Lubinianie w 22. kolejce zmierzyli się z Górnikiem Zabrze, który pokonali 3:0, natomiast zawodnicy Wojciecha Stawowego podjęli na własnym terenie Odrę Wodzisław Śląski i przegrali 0:1.

KGHM Zagłębie Lubin (Trener: Czesław Michniewicz): 1. Michal Václavík - 19. Grzegorz Bartczak, 4. Michał Stasiak, 27. Vidas Alunderis, 5. Manuel Arboleda, 9. Wojciech Łobodziński (80’ 17. Rui Miguel), 18. Mateusz Bartczak, 7. Maciej Iwański (83’ 14. Dariusz Jackiewicz), 15. Robert Kolendowicz (70’ 13. Patryk Klofik), 26. Łukasz Piszczek, 11. Michał Chałbiński.

Arka Gdynia (Trener: Wojciech Stawowy): 33. Norbert Witkowski – 3. Łukasz Kowalski (46’ 19. David Kalousek), 5. Krzysztof Sobieraj, 9. Paweł Weinar, 6. Tomasz Sokołowski, 10. Damian Nawrocik (72’ 2. Bartosz Karwan), 20. Bartosz Ława, 23. Tomasz Mazurkiewicz (55’ 15. Grzegorz Pilch), 78. Olgierd Moskalewicz, 8. Radosław Wróblewski, 22. Robert Dziedzic.

Po spojrzeniu na wyjściowe “11” obu zespołów w oczy rzuca się nieobecność Andrzeja Szczypkowskiego. Kapitan Miedziowych uskarżał się przed spotkaniem na ból w kolanie, dlatego Czesław Michniewicz dał mu odpocząć, a jego miejsce w środku pola zajął Mateusz Bartczak. W kadrze Arki brakuje z kolei Krzysztofa Przytuły, którego wyeliminowała kontuzja.

Pierwsze minuty spotkania nie porwały kibiców zgromadzonych na lubińskim GOS-ie. Pierwsi do głosu doszli nasi rywale, którzy w 15 minucie mieli rzut wolny spod naszej linii końcowej boiska. Ze stałego fragmentu uderzał mocno Damian Nawrocik i mimo ostrego kąta, sprawił dużo problemów Michalowi Václavíkowi. Chwilę później goście wyprowadzili kolejny atak, ale lekki strzał Nawrocika został złapany przez naszego bramkarza. Bardzo aktywny był w początkowej fazie spotkania napastnik Arkowców.

W odpowiedzi na te dwie groźne sytuacje przyjezdnych, swoje pazury pokazali podopieczni Czesława Michniewicza. Po akcji prawą stroną boiska do piłki zawieszonej nad polem karnym dopadł Łukasz Piszczek, który odegrał głową do Wojciecha Łobodzińskiego. Nasz skrzydłowy wdał się w drybling już w szesnastce przeciwników, ale nie mogąc znaleźć sobie miejsca na oddanie strzału, wycofał piłkę do nadbiegającego Mateusza Bartczaka, który mocno uderzył na bramkę Norberta Witkowskiego. Piłka minimalnie minęła bramkę rywali. Chwilę później po długim rajdzie lewą stroną na bramkę uderzał Robert Kolendowicz, ale trafił prosto w bramkarza rywali.

W 29. minucie udało się w końcu przełamać dobrze funkcjonującą drużynę Arki. Spod bramki długim wykopem popisał się Václavík. Już na połowie rywali piłkę do Łobodzińskiego przedłużył Piszczek. Nasz skrzydłowy zdecydował się na zejście wzdłuż linii pola karnego, ale był powstrzymywany przez stoperów gości. Piłka mu odskoczyła, ale spadła idealnie pod nogi napastnika wypożyczonego do Lubina z Herthy Berlin. Piszczu nie zastanawiał się długo i mocno uderzył po ziemi, zdobywając pierwszą bramkę w meczu. Pod koniec pierwszej połowy miał okazję na zdobycie drugiej bramki, jednak był nieprzepisowo powstrzymywany przez obrońcę Arki. Mimo to sędzia nie zdecydował się na odgwizdanie przewinienia.

Po przerwie na boisku nastąpiła zmiana i Łukasza Kowalskiego zastąpił były zawodnik Miedziowych David Kalousek. Mimo to nie pomógł on swoim kolegom z drużyny. Zagłębie coraz śmielej atakowało, chcąc podwyższyć prowadzenie i uspokoić mecz. Już w pierwszych minutach Łukasz Piszczek mógł strzelić kolejną bramkę, ale po rzucie rożnym Macieja Iwańskiego, nasz napastnik trafił tylko w słupek.

To, co wówczas się nie udało, stało się już w 58. minucie. Iwański podszedł tym razem do rzutu wolnego i lekko przerzucił piłkę nad murem. W polu karnym z futbolówką minął się Michał Stasiak, ale czujnie całą akcję zamykał Michał Chałbiński, który uderzeniem głową z najbliższej odległości zmienił wynik spotkania na 2:0.

Na kolejne trafienie nie trzeba było długo czekać. Rozpędzony walec Zagłębia przejechał się kolejny raz po Arce w 63. minucie. Ze skrzydła piłkę w pole karne dogrywał Łobodziński, tam minęli się z nią Piszczek i Chałbiński, ale tym razem akcję zamykał Manuel Arboleda, który wyprzedził defensora rywali i wpakował piłkę do bramki.

Następny gol padł zaledwie dwie minuty później. Drużyna Wojciecha Stawowego całkowicie rozsypała się po wcześniejszych trzech bramkach i zostawiła za dużo miejsca gospodarzom. Z lewego skrzydła piłkę przed pole karne wycofał Robert Kolendowicz. Tam futbolówkę przyjął Łukasz Piszczek i potężnym uderzeniem z woleja, po raz drugi pokonał Witkowskiego.

W 80 minucie Piszczu popisał się kolejnym doskonałym uderzeniem. Z prawego skrzydła dośrodkowywał Michał Chałbiński. Piłkę w polu karnym przepuścił Łobodziński i po chwili dopadł do niej nasz napastnik. Jego potężny strzał po ziemi wpadł do bramki przy dłuższym słupku. Dla Piszczka był to trzeci gol w tym spotkaniu i zarazem ósmy gol w Ekstraklasie.

Wcześniej na boisku pojawił się Patryk Klofik, który zmienił Kolendowicza. Zaraz po golu na 5:0 z boiska zeszli Łobodziński i Iwański, których zastąpili Rui Miguel oraz Dariusz Jackiewicz.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się pięciobramkowym wynikiem i podopieczni Wojciecha Stawowego w końcu będą mogli zejść z boiska, kolejnego gola strzelili Miedziowi. W 90. minucie na listę strzelców wpisał się wprowadzony chwilę wcześniej Rui Miguel. Po dograniu ze skrzydła, piłkę głową zgrał do Portugalczyka jeden z zawodników Zagłębia, a ten sprytnie uderzył piłkę między nogami Witkowskiego i ustalił wynik spotkania na 6:0. Był to zarazem jego pierwszy gol w miedziowych barwach.

Na pomeczowy wywiad został zaproszony oczywiście autor trzech bramek, Łukasz Piszczek:

“Pierwszy raz udało mi się strzelić hattricka. Cieszę się z tego bardzo. Dzisiaj chyba wszystko mi wychodziło. Cieszę się, że w lidze udało mi się strzelić trzy bramki i miejmy nadzieję, że w kolejnych meczach będzie podobnie. W drugiej połowie szybko zdobyliśmy drugą bramkę. Po prostu piłka wpadała do bramki praktycznie po każdym naszym strzale. Arka nie mogła się podnieść. Wiadomo, w jakiej jest sytuacji. Nam mecz ułożył się tak, jak chcieliśmy i z tego się cieszymy”.

Wojciech Stawowy docenił postawę Miedziowych i przyznał, że Arka mogła stracić jeszcze więcej bramek:

“Myślę, że państwo nie chcecie za długo słuchać tego, co ja mam do powiedzenia. Obok mnie siedzi Czesław Michniewicz, którego drużyna zagrała dziś bardzo dobry mecz i to przede wszystkim trenera Michniewicza trzeba posłuchać. Ja muszę się przyznać, że odkąd pracuje w ekstraklasie, to nie przegrałem jeszcze tak wysoko. Szkoda, że ten dzisiejszy wynik przydarzył nam się w sytuacji takiej, jakiej my się znajdujemy, bo jest takie dobicie leżącego. Można powiedzieć, że teraz jesteśmy już bardzo mocno znokautowani, przechodzimy reanimację i nie wiadomo, czy pacjent wyzdrowieje. Jedyne co mogę tutaj jeszcze dodać to to, że Zagłębie bardzo mi się dziś podobało. Tym bardziej że nie zadowalało się tym, iż prowadzi jeden, dwa czy trzy do zera. Jestem pewien, że gdyby to spotkanie trwało dłużej niż tylko 90 minut, Arka traciłaby kolejne bramki.”

Z kolei w wypowiedzi trenera Czesława Michniewicza można wyczuć radość, ale jednocześnie smutek, że drużyna z jego rodzinnego miasta przegrała tak wysoko:

“Gdy skończył mi się kontrakt w Lechu i miałem dużo czasu, podglądałem, jak Wojciech Stawowy z mozołem buduje ten zespół, jak ci chłopcy pracują na treningach i jaki w nich jest entuzjazm. Widziałem też, jak ten zespół robi postępy i widziałem także jesienny mecz Zagłębia w Gdyni, w którym to Arka grała tak, jak nam się dziś ta gra układała. Jestem zadowolony, że dziś wygraliśmy, ale nie cieszę się, że Arka znalazła się w takim trudnym położeniu. Tej drużynie został przetrącony kręgosłup, to nie jest ten sam zespół, który walczył z Wisłą czy też był bliski nieprzegrania w Kielcach. Współczuje trenerowi i współczuje zawodnikom. Gdynia to jest moje miasto i zależy mi, aby ta liga tam jednak była. Mam nadzieję, że ten zespół się pozbiera z położenia, w jakim się obecnie znalazł i wierzę, że Wojtkowi uda się ten zespół odbudować - czego mu z całego serca życzę.”

Do końca sezonu Miedziowi nie wygrali tylko jednego meczu, a w ostatniej kolejce pokonali Legię Warszawa, co dało ostatecznie drugie historyczne Mistrzostwo Polski. Dla Arki koniec sezonu oznaczał przymusowy spadek z Ekstraklasy, jednak w I lidze spędzili tylko rok i w rozgrywkach 08/09 wrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej.