"Gotowy kadrowicz" i kat Zagłębia 30 wrz

"Gotowy kadrowicz" i kat Zagłębia

Franciszek Smuda mówił o nim w 2010 roku, że to ?gotowy kadrowicz?. W reprezentacji jednak nigdy nie zagrał, ale wyspecjalizował się w gnębieniu Zagłębia. Grzegorz Kuświk, bo o nim mowa, żadnemu klubowi nie strzelił więcej bramek niż Miedziowym. I jeśli jutro pojawi się na boisku, to nasi obrońcy będą musieli na niego bardzo uważać.

30 wrz 2017 17:30

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin

Udostępnij

Ekstraklasa

Jest wiosna 2010 roku. Zagłębie pod wodzą Marka Bajora po kolei "goli" każdego rywala. Ilijan Micanski pogrążą na śniegu Ruch Chorzów, później to samo - tyle że w lepszych warunkach atmosferycznych - robi z Arką Gdynia. Następnie ośmieszył obrońców Polonii Warszawa i odpalił petardę w Bełchatowie, gdzie pokonał Łukasza Sapelę.

Właśnie przy tym ostatnim meczu warto się zatrzymać. Zagłębie wygrało 3:1, ale to o zawodniku GKS-u było po tym spotkaniu najgłośniej. Świeżo upieczony selekcjoner Franciszek Smuda ogłosił wszem i wobec, że napastnik bełchatowian Grzegorz Kuświk to "gotowy kadrowicz". Jego słowa przytaczał później "Super Express".

I nic to, że przed starciem z Zagłębiem 23-latek miał na koncie zaledwie 120 minut w Ekstraklasie. Smuda już wtedy widział w nim potencjał.

Kuświk co prawda nigdy do kadry nie trafił, ale na ligowych boiskach wielokrotnie pokazywał, że gole strzelać potrafi. Niestety, najczęściej przekonywało się o tym Zagłębie?

Gol co 75 minut

Napastnik pochodzący z Ostrowa Wielkopolskiego upatrzył sobie Miedziowych jako cel. 9 meczów ligowych i aż 6 goli strzelonych Zagłębiu. Żadnego innego klubu nie kąsał tak często.

A zaczęło się właśnie w 2010 roku, gdy napastnik GKS-u Bełchatów zmniejszył rozmiary porażki do 1:3. Od tego czasu praktycznie co mecz pokonywał bramkarzy Zagłębia.

Kolejne okazje miał w 2013 roku jako zawodnik Ruchu Chorzów. Ale najpierw zagrał tylko minutę w Lubinie, a później niespełna 30 w Chorzowie. Strzelić więc nie zdążył. Później jednak nadrobił to z nawiązką.

Najpierw ustalił wynik meczu w grudniu 2013 roku, gdy Ruch wygrał w Lubinie 2:1 (pierwszego gola strzelił wówczas? Łukasz Janoszka). Później Zagłębie spadło do 1. ligi, a Kuświk przeniósł się do Gdańska.

I już przy pierwszej okazji przypomniał się kibicom. Podopieczni trenera Stokowca pod koniec września prowadzili do przerwy w Gdańsku 1:0, ale po przerwie dwa gole strzelił Kuświk, jednego dołożył Mak i skończyło się 3:1. W rewanżu co prawda nie strzelił nic, ale po w kolejnych dwóch meczach znowu trafiał po razie.

Efekt? 9 meczów, 450 minut i 6 goli. Grzegorz Kuświk co 75 minut pokonuje bramkarza Zagłębia. I jeśli pojawi się jutro na boisku (choć ostatni raz zrobił to na początku sierpnia), to na pewno Miedziowi będą musieli na niego uważać.

Szczególnie, że od połowy września Kuświk wrócił już do treningów z drużyną. Przeciwko Miedziowym może więc już zagrać.

"Tuszek" nie jest gorszy

Ale i Zagłębie ma się kim przeciwstawić. Bo w kadrze Piotra Stokowca nie brakuje piłkarzy, którzy potrafią ukłuć Lechię.

Najlepszy przykład to Patryk Tuszyński, którego losy piłkarskie przeplatają się z wspomnianym Kuświkiem. Najpierw w Królewskiej Woli, gdzie obecny napastnik Zagłębia grał właśnie ze snajperem Lechii.

Z tym, że gdy Kuświk błyszczał, to Tuszyński dopiero stawiał pierwsze kroki w rezerwach tamtejszego Gawina. Dopiero gdy Kuświk przeniósł się do Bełchatowa, to "Tuszek" wskoczył do kadry pierwszego zespołu. Obaj panowie minęli się również w Lechii Gdańsk. Gdy Tuszyński odchodził do Jagiellonii Białystok, to Kuświk po roku tam właśnie trafił.

Sam Patryk Tuszyński jednak również ma patent na naszego najbliższego rywala. Co prawda zdążył zagrać przeciwko Lechii zaledwie 3 mecze, ale to wystarczyło by wpisał się na listę strzelców aż 3 razy. Na dodatek zaliczył też jedną asystę.

A to oznacza, że przyczynił się do gola jeszcze częściej niż Kuświk przeciwko Zagłębiu, bo co 64 minuty.

W sobotę mogą wiec stanąć naprzeciwko siebie dwaj zawodnicy, którzy gole potrafią strzelać. Zobaczymy, kto będzie górą.