Łukasz Poręba: Muszę udowodnić, że zasługuję na szansę 19 maj

Łukasz Poręba: Muszę udowodnić, że zasługuję na szansę

O przygotowaniach do wznowienia rozgrywek, walce o powrót do wyjściowej jedenastki i zbliżającym się meczu z Pogonią Szczecin opowiedział nam pomocnik KGHM Zagłębia, Łukasz Poręba.

19 maj 2020 17:00

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Ekstraklasa

Łukasz, do wznowienia ligi zostały niespełna dwa tygodnie. Powiedz, jak idą przygotowania i nad czym się najbardziej skupiacie?

- Przede wszystkim cieszymy się, że wszystko wróciło do normy i mogliśmy wrócić do treningów. Pracowaliśmy już nad motoryką i kondycją. Na każdym treningu zawsze mieliśmy kontakt z piłką. Nie było tak, że biegaliśmy po lasie, tylko ciągle piłka była przy nodze. Teraz powoli wkraczamy w etap, gdzie jest więcej taktyki i gry.

Przerwa paradoskalnie może wyjść Ci na dobre, bo możesz od nowa powalczyć o swoje miejsce w podstawowy składzie. Na początku sezonu wychodziłeś regularnie w pierwszej jedenastce, natomiast później szanse się zminimalizowały.

- Rok temu można powiedzieć, że dobrze zacząłem sezon i regularnie grałem, ale z czasem tej gry było trochę mniej. Uważam, że szanse na powrót są zawsze, ale muszę udowodnić, że na to zasługuję i teraz daję z siebie 100%. Myślę, że dobrze pokazuje się na treningach. Pozostała mi tylko walka o skład. Teraz, jak ponownie wznowimy ligę, mecze będą odbywały się co 3 dni i wierzę, że dostanę szansę, bo na pewno będę przygotowany do gry.

Jak myślisz, czym była spowodowana utrata pozycji w polu? Spuściłeś trochę z tonu, czy była mocna rywalizacja w drużynie?

- Rywalizacja była na pewno duża. Mamy wielu zawodników grających środku pomocy. Wydaje mi się, że miałem swoją szanse, trener van Dael chciał coś zmienić, a ja ten skład straciłem. Gdy przychdził trener Sevela, nie widział mnie tak naprawdę, ponieważ byłem na kadrze, a tam rozbiłem łuk brwiowy, więc nie mogłem grać, stąd trener nie mógł mnie zauważyć. Przychodził w momencie, gdy drużyna wygrała 5:0, więc też nie było co zmieniać. Można powiedzieć, że był to splot nieszczęśliwych zdarzeń.

Powiedz, nad czym skupiałeś się podczas tej przerwy będąc w domu? Realizowałeś plan od sztabu szkoleniowego tylko, czy robiłeś coś dodatkowego?

- Na pewno odbywałem jednostki treningowe przekazane przez trenerów i różnego rodzaju analizy. Muszę przyznać, że ciężko było utrzymać motywację przez te całe dwa miesiące spędzone w domu. Nie był to dobry czas, cieszę się, że mogliśmy wrócić do normalnego trenowania i skupić się na tym, co do nas należy.

Można powiedzieć, że liga startuje od nowa. Zostały ostatnie cztery mecze do końca fazy zasadniczej, a mamy cztery oczka do odrobienia.

- Skupiamy się na razie tylko na meczu z Pogonią Szczecin. Jest to na pewno dobry rywal i ciężki przeciwnik, znajdują się w pierwszej ósemce. Przygotowujemy się pod nich, jak pod każdego innego rywala. Wiadomo, przerwa była długa, ale zapewniam, że będziemy gotowi na 100%.