Martin Sevela po spotkaniu KGHM Zagłębie – Dinamo Moskwa 21 sty

Martin Sevela po spotkaniu KGHM Zagłębie – Dinamo Moskwa

W spotkaniu inaugurującym sparingowe granie w Turcji, Miedziowi przegrali z Dinamem Moskwa aż 1:5. O kilka słów pomeczowego komentarza poprosiliśmy trenera Miedziowych – Martina Sevelę.

21 sty 2020 20:00

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Ekstraklasa

Trenerze, w pierwszym sparingu przegraliśmy z Dinamem Moskwa aż 1:5. Jak wyglądało to spotkanie z Pana perspektywy?

- Bardzo trudny mecz dla naszej drużyny. Przed spotkaniem podjęliśmy decyzję, że wszyscy zawodnicy zagrają po 45 minut. Oczywiście, nie dotyczyło to napastników, bo w tej chwili jest ich trzech i każdy z nich rozegrał pół godziny. Wynik nie jest dla nas dobry, ale uważam, że w pierwszej połowie pokazaliśmy jakość i była ona niezła w naszym wykonaniu. Dinamo zdobyło gola w końcówce pierwszej części gry, po kontrataku naszą lewą stroną boiska, gdzie występował nasz wychowanek Michał Bogacz. To młody zawodnik, który jest alternatywą dla Sasy Balicia, który nie mógł zagrać z powodu urazu. Na prawej stronie defensywy wystąpił Kacper Chodyna. Moim zdaniem pokazał dużo jakości. Był szybki, pomagał w ofensywie Sasy Zivcovi.
Druga połowa była zdecydowanie słabsza niż pierwsza. Dinamo przejęło inicjatywę, bardzo długo utrzymując się przy piłce. Chcieliśmy zobaczyć również jak będą wyglądać nowi zawodnicy, którzy są tu z nami po raz pierwszy. Dla Dominika Kalinowskiego nie był to najlepszy mecz.
Z drugiej strony uważam, że dla chłopaków będzie to bardzo cenna lekcja. Przez 45 minut mieli okazję zobaczyć, w których aspektach trzeba się doskonalić gry grać na poziomie piłkarzy Dinama. Na boisku musisz szybko myśleć i podejmować lepsze decyzje. Tego zabrakło po naszej stronie i dlatego w drugiej połowie straciliśmy cztery gole.

Czy druga połowa może wpłynąć w jakiś sposób na mentalną stronę tych młodych chłopców? W drugiej połowie zagrało aż 8 zawodników w wieku młodzieżowca.

- Zgadza się, druga połowa nie była dobra zarówno w obronie i ataku. Tak jak wspomniałem Dinamo długo utrzymywało się przy piłce, a kiedy już mieliśmy okazję, żeby kontratakować to podejmowaliśmy złe decyzje. Często traciliśmy piłkę na 20-30 metrze od bramki przeciwnika, zostawiając przy tym bardzo dużo wolnej przestrzeni do kontrataków dla rywala. To co różniło pierwszą połowę od drugiej to właśnie w głównej mierze organizacja gry.

Jak oceni Pan występ dwóch testowanych zawodników z Brazylii?

- Nie było to dobry mecz w ich wykonaniu. Matias, który jest środkowym obrońcą nie pokazał za dużo jakości, był zbyt wolny i przegrywał pojedynki z przeciwnikami. Przykładem na to jest choćby bramka, którą straciliśmy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. To właśnie Matias odpowiadał za krycie zawodnika, który podwyższył prowadzenie Dinama.
Lucas z kolei był nieco zagubiony taktycznie. To nie przypadek, że straciliśmy w drugiej połowie trzy gole jego stroną boiska. Rozumiem, że adaptacja w nowym otoczeniu nie jest łatwa, dlatego dostaną jeszcze 2-3 dni na jak najlepsze zaprezentowanie się i dopiero wtedy podejmiemy decyzję.

Chciałbym jeszcze zapytać jak Pana zdaniem zaprezentował się Paweł Żyra, czyli zawodnik, na którego występ kibice KGHM Zagłębia czekali od spotkania z Koroną w Pucharze Polski.

- Paweł wystąpił na nietypowej dla siebie pozycji, bo na lewym skrzydle. Nasza decyzja wynikała ze stylu gry jaki preferuje Paweł, który lubi dryblować i schodzić z piłką na prawą nogę. Występując na lewej stronie stwarzał okazje dla bocznego obrońcy na podłączanie się do akcji ofensywnych. To był dobry mecz Pawła. Zaliczył kilka udanych dryblingów, ale musi cały czas pamiętać, by grać jeszcze szybciej. Najważniejsze dla niego jest to, żeby nie złapał kolejnej kontuzji i był w stałym treningu. Moim zdaniem może zrobić konkurencję i podnieść nasz potencjał w drużynie.

Matyas Tajti występował w pierwszej części spotkania. Jak Pana zdaniem zaprezentował się ten gracz?

- Mati dołączył do nas nieco później. Nie ukrywam, że nie byliśmy do końca zadowoleni z tego, jak prezentował się podczas treningów. Staraliśmy się rozmawiać z nim i daliśmy mu czas na adaptację w drużynie. Jego występ oceniam bardzo pozytywnie. Wprowadził dużo spokoju i potrafił utrzymać się przy piłce. Nie chcę powiedzieć, że był to idealny mecz w jego wykonaniu, bo zabrakło mi chociażby jeszcze mocniejszego kontaktu z pojedynkach z przeciwnikiem. Jeśli Mati dalej będzie tak pracował to uważam, że będzie dobrze przygotowany do gry w Ekstraklasie.

Jak będą wyglądały dla nas następne dni?

- Na pewno będą to bardzo ciężkie dni. Póki co będziemy trenować dwa razy dziennie, aż do sparingu z Karviną. Później zmniejszymy nieco obciążenia, by piłkarze zaczęli łapać świeżość, która będzie nam potrzebna już od pierwszego meczu z Piastem Gliwice.