Paweł Sochacki | Patrzeć na to, co jest tu i teraz 7 sty

Paweł Sochacki | Patrzeć na to, co jest tu i teraz

Zagłębie Lubin to idealne miejsce do rozwoju nie tylko dla zawodników, ale również trenerów, czego dobrym przykładem jest Paweł Sochacki. Szkoleniowiec, który w rundzie jesiennej pełnił funkcję drugiego trenera w zespole U-18, został włączony do sztabu pierwszej drużyny KGHM Zagłębia.

7 sty 2021 14:15

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Ekstraklasa

Na wstępie - gratulujemy! Powiedz, czym będziesz się zajmował w drużynie prowadzonej przez Martina Ševelę.

- Dziękuję. Razem z Maćkiem Majdowskim będziemy prowadzić analizę dla pierwszego zespołu KGHM Zagłębia. Tylko po części jest to dla mnie nowa rola, ponieważ w Centralnej Lidze Juniorów U-18 byłem drugim trenerem i odpowiadałem za analizę.

Pracę w Lubinie rozpocząłeś w 2015 roku, przychodząc z Akademii Śląska Wrocław. Czego się nauczyłeś przez ten czas spędzony w AP KGHM Zagłębie?

- Na pewno dojrzałem wewnętrznie jako osoba, gdyż pracowałem z kilkoma trenerami, od których można było naprawdę dużo się nauczyć. Jeden pokazał mi w jaki sposób analizować taktykę, drugi jak współpracować z zespołem, jakie mieć do niego podejście. Inny przekazał mi wiedzę pozaboiskową, bardziej życiową. Od współdziałania z każdym ze szkoleniowców można coś wynieść, nie ma znaczenia, czy dana osoba jest starsza, czy młodsza wystarczy tylko słuchać i obserwować.

W ostatnim czasie razem z trenerem Marcinem Cilińskim prowadziłeś drużynę U-18. Powiedz, jak wyglądała Wasza współpraca.

- Na początku musieliśmy się nauczyć razem funkcjonować, gdyż wcześniej trener Marcin Ciliński pracował z trenerem Grzelką, a ja w tym czasie z kilkoma innymi szkoleniowcami. Uważam, że udało nam się złapać wspólny język i jak to pewnie sam powiedział „otworzył mi przestrzeń”. Dał mi wolną rękę w prowadzeniu treningów, jednak cały czas nade mną czuwał i nadzorował moją pracę. Dzięki czemu mogłem ułożyć i zaplanować szkolenie, a on je później akceptował lub razem korygowaliśmy moje błędy. To 2,5 roku z trenerem Cilińskim dało mi dużo, bo nie byłem przysłowiową osobą do przyniesienia i postawienia pachołka lub zrobienia tylko jednej części treningu. Mogłem być odpowiedzialny za większą partię jednostki. Dla mnie, jako dla młodej osoby, było to bardzo rozwojowe.

Jak myślisz, jakie największe wyzwanie będzie czekało na Ciebie w pierwszym zespole?

- Czekam! To mój drugi dzień w pracy zobaczymy, jak to będzie. Przede mną i Maćkiem konkretny podział obszarów, za które będziemy odpowiadać, ale znamy się, więc myślę, że współpraca będzie przebiegała pomyślnie.

Coś Cię zadziwiło przez te dwa dni pracy w teoretycznie nowym miejscu?

- Jeszcze nie (śmiech).

Czego sobie życzysz na przyszłość, co się dla Ciebie najbardziej liczy?

- Najważniejsza jest rodzina i zdrowie. Rozwój osobisty w pracy też się liczy, jednak na pierwszym miejscu stawiam te dwie pierwsze wymienione wartości. Plany można mieć, marzenia również, ale to czas zweryfikuje.  Na razie trzeba patrzeć na to, co jest tu i teraz. Tak samo, przychodząc do Akademii, nie zakładałem, że po 5 latach będę pod pierwszym zespołem, czy po 3 zostanę trenerem asystentem w U-18. Po prostu przyjmowałem, to co los dawał po kolei.                                                        

Chciałbyś coś powiedzieć swoim zawodnikom, których trenowałeś przez ostatni czas?

- Myślę, że jeszcze się spotkam z chłopakami. Po drugie, chciałbym podziękować za te pół roku spędzone z tą drużyną, szczególnie za ich podejście i zaangażowanie. Uważam, że obserwując na co dzień chłopaków lub przebywając z nimi na spotkaniach wyjazdowych, też można się wiele od nich nauczyć. Raz jeszcze, bardzo dziękuję za ciężką pracę i za to, że ze mną wytrzymywali, bo pewnie nie raz mieli mnie dosyć.