Rewanże czas zacząć! 20 lis

Rewanże czas zacząć!

Choć do końca jesieni jeszcze daleko, to tę piłkarską mamy już za sobą. 15 meczów ligowych już za nami, pora na starcia rewanżowe. Jako pierwsza do Lubina przyjedzie Korona Kielce, by odegrać się za porażkę na inaugurację. Ale i Miedziowi mają rywalom bardzo dużo do udowodnienia po meczu pucharowym. Choćby z tego względu zapowiada się ciekawe widowisko.

20 lis 2017 17:10

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin

Udostępnij

Ekstraklasa

Choć od inauguracji rozgrywek minęły raptem 4 miesiące, to w naszej lidze każdy zdążył już zagrać z każdym. Ci, którzy przegrali w pierwszym meczu będą chcieli odegrać się na rywalach, a zwycięzcy będą starali się ustrzelić dublet.

W takiej sytuacji będą w najbliższy poniedziałek KGHM Zagłębie i Korona Kielce. Z żądzą rewanżu na boisko wyjdą przede wszystkim podopieczni Gino Lettierego. W pierwszym meczu tego sezonu kielczanie ulegli bowiem Miedziowym po trafieniu Filipa Starzyńskiego z rzutu karnego.

Ale wcale nie musiało się tak stać. Korona niespodziewanie mocno zaczęła tamto lipcowe spotkanie i miała wiele okazji do strzelenia bramki. Raz po raz pod bramką Martina Polacka robiło się nerwowo, ale ostatecznie piłka do jego bramki nie wpadła.

Zagłębie wyprowadzało niezłe kontry, a w drugiej połowie przejęło inicjatywę i dzięki indywidualnej akcji Bartłomieja Pawłowskiego wywalczyło rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Filip Starzyński i Miedziowi zaliczyli wymarzoną inaugurację. Korona zaś mogła sobie pluć w brodę i z pewnością do Lubina przyjedzie, by się zrewanżować.

Nieszczęsny Puchar Polski

Ale i podopieczni trenera Stokowca będą mieli za co się odegrać przeciwnikom. Poniedziałkowy mecz będzie bowiem drugim starciem między tymi drużynami na przestrzeni ostatnich 3 tygodni. Mowa oczywiście o meczu Pucharu Polski, który obie drużyny rozegrały na Stadionie Zagłębia pod koniec października.

Wtedy lepsza okazała się Korona, która niespodziewanie wygrała 1:0 po bramce Macieja Górskiego w końcówce pierwszej połowy. Miedziowi próbowali odrabiać straty, ale tego dnia nic im nie wychodziło i ostatecznie w pierwszym ćwierćfinałowym pojedynku musieli uznać wyższość kielczan.

- Bardzo nas ta porażka zabolała - mówił na łamach "Naszego Zagłębia" Jarosław Kubicki.

To była jednocześnie pierwsza porażka Zagłębia na własnym boisku w tym sezonie, od której rozpoczęła się gorsza passa drużyny Piotra Stokowca. Ta jednak - mamy nadzieję - już minęła.

I choć rewanżowy mecz w Pucharze Polski odbędzie się dopiero pod koniec listopada, to pierwszy etap zemsty możemy zaplanować nieco wcześniej. Choćby po to, by przełamać niemoc, która towarzyszy Zagłębiu od 3 spotkań ligowych.

(...)

Poniedziałek nie jest zły

Mecz z Koroną to czwarte w tym sezonie spotkanie, które Miedziowi rozegrają w poniedziałek (w tym trzecie na własnym boisku). Jak do tej pory był to dla podopiecznych trenera Stokowca szczęśliwy dzień. 3 mecze i 3 zwycięstwa, bilans bramowy 5:0.

W poniedziałek wygraliśmy nie tylko z Koroną na inaugurację, ale również tydzień później, gdy do Lubina przyjechał Śląsk Wrocław. Derbowy pojedynek w dramatycznych okolicznościach rozstrzygnął na naszą korzyść Jakub Świerczok, który dał Miedziowym zwycięstwo w ostatniej minucie meczu i to mimo gry w osłabieniu.

Z kolei w sierpniu do Lubina przyjechała Wisła Kraków, również w poniedziałek. Wtedy Zagłębie nie pozostawiło jednak Białej Gwieździe złudzeń. 3 bramki i pewna wygrana 3:0 pozwoliła wtedy wskoczyć podopiecznym trenera Stokowca na fotel lidera Lotto Ekstraklasy.

Teraz przed nami czwarty poniedziałkowy mecz w tym sezonie. Liczymy, że podobnie jak 3 poprzednie zakończy się zwycięstwem KGHM Zagłębia Lubin, a tym samym - rozpoczęciem marszu w górę tabeli. Tam, gdzie jest nasze miejsce.

Będzie nam jednak o wiele łatwiej ze wsparciem kibiców na trybunach. Do zobaczenia na Stadionie Zagłębia!

Cały tekst w najnowszym numerze "Naszego Zagłebia"