Ekstraklasa
Niewątpliwie Twoje wejście z ławki ożywiło grę ofensywną naszej drużyny. Zanotowałeś asystę przy trafieniu Leonardo Rochy oraz asystę drugiego stopnia przy bramce Jesusa Diaza.
- Na przerwę schodziliśmy przegrywając 0:1. W szatni padły słowa, aby wyjść wyżej i zbierać więcej długich piłek. Próbowaliśmy wykonywać co raz więcej dośrodkowań w poszukiwaniach między innymi Leonardo Rochy, czy Michalisa Kosidisa w polu karnym rywala i cieszymy się, że przyniosło nam to bramkę.
Twój wkład po wejściu z ławki był bardzo duży. Jakie dokładnie wskazówki przekazał Ci Leszek Ojrzyński?
- Na boisku pojawiłem się, aby wykonywać stałe fragmenty gry i szybciej przetransportowywać piłkę pod pole karne Widzewa. Myślę, że dobrze wywiązałem się ze swoich obowiązków.
Pierwsza połowa była dosyć niemrawa w waszym wykonaniu, przede wszystkim w ofensywie. Jak ona wyglądała z Twojej perspektywy, gdy przebywałeś jeszcze na ławce rezerwowych.
- Niewątpliwie Widzew miał większą kontrolę nad spotkaniem w tej pierwszej połowie. Swoich sił próbowaliśmy w niskiej defensywie szukając szans w kontratakach, lecz nie przekładało się to na sytuację bramkowe.
W następnej kolejce czeka nas starcie z Rakowem Częstochowa. Po zwycięstwie w takich okolicznościach niewątpliwie pojedziemy tam z myślą o trzech punktach, aby dobrze zakończyć ten rok.
- Rundę jesienną meczów u siebie zakończyliśmy już dzisiaj wygrywając przed własną publicznością i pozostając jedyną niepokonaną drużyną w PKO BP Ekstraklasie. Do Częstochowy jedziemy pewni siebie z myślą, aby zdobyć kolejne 3 punkty.