Konferencja prasowa po meczu z Motorem / Pierwszy zespół / KGHM Zagłębie Lubin
Konferencja prasowa po meczu z Motorem 20 mar

Konferencja prasowa po meczu z Motorem

Zapraszamy do odczytania zapisu konferencji prasowej po meczu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w której uczestniczyli szkoleniowcy Leszek Ojrzyński oraz Mateusz Stolarski.

20 mar 2026 22:45

Fot. Tomasz Folta
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Ekstraklasa

Leszek Ojrzyński - Trener KGHM Zagłębia Lubin

- Przede wszystkim gratulacje dla gospodarzy, bo wygrali i dla nich ten wieczór jest o wiele bardziej przyjemny. My musimy jechać teraz ponad 7 godzin ze świadomością, że zagraliśmy mecz na remis, a przegraliśmy, bo to był pojedynek do jednej bramki. Po rzucie z autu daliśmy się przepchnąć, Czubak tę piłkę wyłuskał i potem Ndiaye dopełnił formalności, a my przede wszystkim powinniśmy inaczej się ustawić i nie dać się przepchnąć. Później takie błędy mają konsekwencje, że nie kończysz spotkania z żadnym punktem. W pierwszej połowie byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą, bo gra Motoru się nie kleiła z naszego powodu. Graliśmy wysokim pressingiem i dużo mieliśmy odbiorów oraz stałych fragmentów gry. Myślę, że bramkarz pewnie z 10 razy łapał piłkę. Potem zmianami się ratowaliśmy i wszystko co mieliśmy ofensywne - wystawiliśmy. Przy jednej wrzutce Michalski nieźle ułożył się głową, ale nie trafił w bramkę. Robiliśmy kontry, ale końcówka była za słaba w naszym wykonaniu i nie zdołaliśmy zdobyć tej jednej bramki, przez co wracamy bez punktów.

Mateusz Stolarski - Trener Motoru Lublin

- Nie będę opowiadał bajek, że był to piękny spektakl, bo nie był. Myślę, że był to taki sam mecz jak spotkanie z Górnikiem Zabrze i obawiam się, że jeżeli nie będzie tutaj lepiej z murawą to takie mecze będą zdarzały się częściej, zachowując oczywiście szacunek do pracowników murawy. Próbowaliśmy i daliśmy sobie szansę w pierwszej połowie i chcieliśmy rozegrać ten mecz na własnych warunkach. Chcieliśmy pomimo, że piłka robiła różne uniki, zagrać odważnie i budować te akcje przez środek, ale to nie działało i mieliśmy jedną dobrą okazję przy wyrzucie z autu i jeszcze jedno wejście od prawej strony, ale to nie zakończyło się bramkami. Zagłębie było częściej na naszej połowie i mieli wiele stałych fragmentów gry oraz transportowali piłkę w nasze pole karne. W drugiej połowie wprowadziliśmy plan B, czyli większą bezpośredniość w grze, ale jednocześnie skupienie się na zbieraniu długich piłek i po zebraniu tej długiej piłki zagranie bezpośrednio za plecy linii obrony Zagłębia. Jeśli to zagranie miało być niecelne, to mieliśmy doskakiwać bardzo agresywnie po to, żeby zawodnik Zagłębia, który będzie prawdopodobnie plecami do naszej bramki, będzie miał utrudnione zadanie, aby tą piłkę opanować. To dawało nam więcej stałych fragmentów gry.