Gwiazda rywala | Fedor Černych 5 mar

Gwiazda rywala | Fedor Černych

Powroty piłkarzy do klubów z rodzimej ligi są w piłce zjawiskiem naturalnym. W przypadku naszych rozgrywek stwierdzenie to dotyczy najczęściej zawodników, którzy w młodym wieku wyjechali do silniejszych lig, skąd po kilkuletniej przygodzie wracają, aby w ostatnich latach swojej kariery piłkarskiej ponownie przywdziać barwy jednego z ekstraklasowych zespołów. W ostatnich latach taką drogę przeszli choćby Marcin Wasilewski, Jakub Błaszczykowski czy Artur Jędrzejczyk. Znacznie rzadziej zdarza się, aby obcokrajowiec, który dzięki dobrej grze w Ekstraklasie, wypromował się do mocniejszej ligi, a po kilku sezonach powrócił na stare śmieci. Pomimo tego właśnie taką ścieżkę obrał litewski napastnik Jagiellonii Białystok, Fiodor Cernych.

5 mar 2021 12:00

Fot. Zagłębie Lubin S.A.
Autor Zagłębie Lubin S.A.

Udostępnij

Inne

Fiodor Cernych swoją przygodę z piłką rozpoczął w trzecioligowym zespole Granitas Wilno. To właśnie w tym mieście spędził pierwsze lata swojego życia, wychowując się na jednym z osiedli zamieszkiwanym głównie przez naszych rodaków. Dzięki codziennym kontaktom z Polakami, Fiodor już w dzieciństwie dobrze opanował język polski, czym zaimponował trenerom tuż po przyjedzie do Górnika Łęczna. Zanim jednak do tego doszło litewski zawodnik zasilił szeregi Dniepra Mohylew występującego, na co dzień w białoruskiej Wyszejszaja liha. Cernych został wypatrzony przez jednego ze skautów Dniepra podczas towarzyskiego turnieju, w którym to reprezentował jeszcze barwy Granitasa. Jak sam przyznaje przeskok z boisk trzecioligowych na ekstraklasowy poziom był ogromny. Początek w nowym miejscu nie był dla pomocnika zbyt udany. Trener w meczach ligowych wolał stawiać na bardziej doświadczonych graczy, przez co Litwin większość potyczek oglądał jedynie z perspektywy ławki rezerwowych. Nie inaczej było w spotkaniach pierwszych rund kwalifikacyjnych Ligi Europy, gdzie młody Litwin wchodził jedynie na końcowe minuty. Białoruski zespół sprawił zresztą nie lada sensację dochodząc do czwartej rundy eliminacji, po drodze pokonując drużyny KF Laci, Stabaek Football oraz Banik Ostrava. Dopiero hiszpański Villareal okazał się być przeciwnikiem zbyt mocnym. Cernych widząc, że jego szanse na regularne występy są niewielkie postanowił wyjechać na testy do drużyny Karpat Lwów. Na miejscu okazało się, że na testy oprócz niego zgłosiło się… około trzydziestu innych graczy. Trenerzy postanowili wyselekcjonować z tej grupy czterech najbardziej perspektywicznych zawodników, którzy pojadą z pierwszą drużyną na obóz przygotowawczy. Wśród szczęśliwców znalazł się m.in. Cernych, który wywalczył sobie w ten sposób przepustkę na obóz w Turcji. Mimo jego dobrej gry działacze ukraińskiego klubu nie potrafili dojść do porozumienia z włodarzami Dniepra, przez co temat transferu upadł. Jak się później okazało Litwin mógł mówić o dużym szczęściu, ponieważ Karpaty popadły w poważne problemy finansowe, co wkrótce skończyło się rozpadem zespołu. Po powrocie na Białoruś pomocnik zmuszony był zmienić klub, ponieważ Dniepr spadł do niższej klasy rozgrywkowej, gdzie według przepisów nie mogli występować obcokrajowcy.

Wypożyczenie do Naftana Novopolotsk okazało się być strzałem w dziesiątkę. Piłkarz nie tylko zaczął pojawiać się regularnie w wyjściowej jedenastce zespołu, uwagę na niego zwrócił również selekcjoner kadry litewskiej. Szczególnie ważnym meczem dla Cernycha było rywalizacja z Polską w czerwcu 2014 roku. Litwini ulegli, co prawda biało czerwonym 1:2 jednak Cernych rozegrał przyzwoite zawody zaliczając asystę przy trafieniu Lukasa Spalvisa. Po tym spotkaniu uwagę na pomocnika zwróciło kilka polskich klubów, z których najbardziej zdeterminowany okazał się być Górnik Łęczna prowadzony przez Jurija Szatałowa. Szkoleniowiec postanowił zmienić pozycję Cernychowi, który od tej chwili zaczął występować w formacji ataku. Już w swoim drugim meczu zapisał się w annałach Ekstraklasy, choć z pewnością nie w sposób, jakiego chciał. Litwin w piątej sekundzie meczu przeciwko GKS-owi Bełchatów otrzymał żółty kartonik – ukarany został najszybciej w historii całych rozgrywek. Pomimo małego falstartu Cernych w kolejnych spotkaniach udowodnił, że pozycja napastnika jest mu pisana. W całej kampanii 2014/2015 zanotował 11 trafień w tym szczególnie ważny dublet przeciwko Legii Warszawa. Przed kolejnymi rozgrywkami piłkarz dostał kilka interesujących propozycji, finalnie skorzystał z tej z Białegostoku. Pierwszy okres spędzony w zespole „Dumy Podlasia” należy uznać za najlepszy w całej karierze 29-latka. Piłkarz wyrósł na zdecydowanego lidera zespołu, który sięgnął po wicemistrzostwo Polski w rozgrywkach 2016/2017. Indywidualnie Cernych otrzymał nagrodę dla Piłkarza Roku na Litwie, przez co jego transfer zagraniczny wydawał się jedynie kwestią czasu. Ostatecznie piłkarz parafował trzyletnią umowę z Dynamem Moskwa. Pobytu w stolicy Rosji piłkarz z pewnością nie zaliczy do udanych. Raptem trzy gole w 42 występach sprawiły, że zawodnik musiał udać się na wypożyczenie do FK Orenburg. Po powrocie Litwin za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z "Biało-Niebieskimi". We wrześniu ubiegłego roku Cernych po raz kolejny przywdział koszulkę Jagiellonii Białystok. Obecny sezon w jego wykonaniu jest jednak na razie sporym rozczarowaniem. W dwunastu ligowych występach Litwin nie zdołał pokonać bramkarza drużyny przeciwnej, przez co pozostaje w cieniu trafiających regularnie Jesusa Imaza oraz Jakova Puljica. Ich choroba sprawia jednak, że to na barki Litwina w najbliższym czasie spadnie ciężar strzelania bramek.

Fiodor Cernych niewątpliwie przeżywa obecnie kryzys strzelecki, jednak nie można całkowicie zapominać o jego kluczowych bramkach w poprzednich kampaniach. Jak wiadomo, napastnikowi wystarczy czasami jedno trafienie, aby przełamać niekorzystną serię. Czy podobnie będzie w przypadku Litwina? Przekonamy się już w najbliższych tygodniach.